Na wakacjach nie warto oszczędzać na ubezpieczeniu
Wyjechaliśmy w Alpy na narty z biurem
podróży, wykupując standardowe ubezpieczenie.
– Na stoku mąż wpadł na drzewo i
stracił przytomność – pisze pani Wanda.
– Do szpitala zabrał go śmigłowiec, ale
tam mimo reanimacji zmarł i konieczny był transport
zwłok do kraju. Kilka tygodni po pogrzebie
otrzymałam rachunki ze szpitala i od firmy transportowej
na blisko 40 tys. euro. To astronomiczna kwota! Czy
muszę ją zapłacić z własnej
kieszeni, skoro wyjazd organizowało biuro i
zostaliśmy z mężem ubezpieczeni – pyta
zrozpaczona kobieta.