Żywność z importu wymaga oznaczenia w języku polskim - nawet na bazarze
Prowadzę sklep ze słodyczami.
Specjalizuję się w wyszukanych specjałach. Od
pewnego czasu, nie znajdując ciekawych nowości w
hurtowni, postanowiłem również samodzielnie
wyszukiwać ciekawe produkty w sąsiednich krajach.
Wprowadziłem do sprzedaży niemieckie odpowiedniki
produktów oferowanych w Polsce. Przez wiele tygodni
wszyscy byli zadowoleni, do czasu kontroli inspektora Inspekcji
Handlowej, która nałożyła na mnie karę
1500 zł za brak oznaczeń w języku polskim. Czy
rzeczywiście powinienem zapewnić takie etykiety? I
czy kara nie jest za wysoka – zwłaszcza że
wartość partii zakwestionowanych produktów to
ok. 1000 zł?