Autopromocja

W sporze o ACTA żadna ze stron nie ma racji. Jedni opacznie formułują prawo, inni chcą, by go nie było

1 lutego 2012

Niełatwo jest pisać o gwałtownym i emocjonalnym sporze, który rozgorzał wokół podpisywania porozumienia ACTA, dotyczącego zwalczania obrotu towarami podrobionymi. Niełatwo bowiem opowiedzieć się szczerze za żadną ze stron. Jak to zrobić w sytuacji, w której sprawa ochrony własności intelektualnej opisana jest w dokumencie w sposób umożliwiający opaczne interpretacje, a z drugiej strony wśród oburzonych internautów są i tacy, którzy negują jakąkolwiek potrzebę ochrony praw twórców?

 Część porozumienia ACTA dotycząca podróbek spoza sfery internetu nie budzi większych emocji, choć i tu możliwa interpretacja wymuszająca np. konieczność kupowania wyłącznie oryginalnych części do samochodów powinna wywoływać niepokój. Sprawy komplikują się zasadniczo w przypadku internetu, oczywiście ze względu na jego zupełnie wyjątkową rolę we współczesnym świecie. Trzeba rozumieć, choć niekoniecznie podzielać, motywy stanowiska zajmowanego przez wydawców i organizacje reprezentujące twórców – to w końcu ich żywotny interes. Nie sposób jednak pomijać stanowisko rzesz użytkowników internetu, którzy szeroki dostęp do informacji oferowanej elektronicznie traktują jako niezbywalny element funkcjonowania w społeczeństwie – wielu z nich swoją obecność w cyberprzestrzeni traktuje wręcz jako kluczowy element tożsamości. Argument o niezbędności daleko idącej ochrony praw twórców przeciwstawiany jest tutaj przekonaniu, że w dzisiejszym świecie rozwój najlepiej gwarantowany jest przez szybki i powszechny dostęp do informacji. Konflikt jest w istocie przeniesieniem na szeroką płaszczyznę dyskusji dylematu, przed którym od dawna stoi światowa nauka – koncepcja tzw. otwartego dostępu do wyników prac badawczych już dawno funkcjonuje w świadomości uczonych i doczekała się różnych rozwiązań praktycznych. Istotą obecnego problemu jest oczywiście to, iż w trwającym sporze pojawiają się pytania, na które nie ma dzisiaj powszechnie akceptowanych odpowiedzi. Zostawmy na boku ekstremistów uważających, że jakiekolwiek prawa autorskie to przeżytek. Nawet jeśli uznamy, że zakres chronionych praw może być przedmiotem kontrowersji (dla przykładu 70-letni okres ochronny od śmierci autora), to sama zasadność istnienia takiej ochrony nie powinna budzić wątpliwości.

ACTA dotyczy metod egzekwowania praw własności intelektualnej i nie wprowadza nowych rozwiązań dotyczących prawa materialnego. Interpretacja konkretnych zapisów porozumienia stanowić będzie jednak klucz do interpretowania polskich przepisów, prowadząc zapewne w praktyce do zaostrzenia odpowiedzialności karnej – słusznej w przypadku osób i instytucji prowadzących świadomie działalność przestępczą, wysoce wątpliwej w przypadku indywidualnych użytkowników często nieświadomych naganności swojego postępowania. Trzeba także pamiętać o niefortunnym efekcie „prewencyjnym” w postaci zwiększonej obawy co do zamieszczania treści potencjalnie naruszającej czyjeś prawa autorskie – wobec wielu niejasności w tym zakresie może się to stać poważnym ograniczeniem swobody wypowiedzi.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.