Firmy mogą odetchnąć z ulgą. Konieczność ewidencjonowania godzin pracy zleceniobiorców nie wymusza zawierania z nimi umów o pracę.
Przepisy gwarantujące minimalną stawkę godzinową zleceniobiorcom i samozatrudnionym miały ułatwić inspekcji pracy walkę z nadużywaniem kontraktów cywilnoprawnych. Skoro zobowiązują one do potwierdzania godzin pracy, to PIP łatwiej może wykazać stabilność zatrudnienia i domagać się zawarcia umów o pracę (a nie zlecenia). Pierwszy rok obowiązywania wspomnianych regulacji potwierdził te prognozy. W 2017 r. liczba osób, które po interwencji PIP otrzymały umowy o pracę, wzrosła aż o 89 proc. (z 9 tys. do 17 tys.). Nie jest to jednak stała tendencja. W 2018 r. było ich już tylko 6,5 tys. (2,5 razy mniej niż rok wcześniej). Okazuje się zatem, że nowe przepisy nie mają większego wpływu na kwestionowanie cywilnoprawnego zatrudnienia. Przedsiębiorcy nadal mogą je stosować bez szczególnych obaw o skutki ewentualnej kontroli PIP.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.