Mobilni, aktywni, oblatani we współczesnym świecie i można ich mieć za bezcen nawet do pracy w nocy. To typowe myślenie pracodawców, choć coraz częściej na szczęście chcą wychować studentów na przyszłych stałych pracowników. Młode osoby już w czasie studiów zdają sobie sprawę z wartości na rynku pracy i nie godzą się na pracę za darmo.
„Studenta przyjmę od zaraz”. Takie ogłoszenia można znaleźć na portalach internetowych, w agencjach pracy, na witrynach sklepów, w restauracjach. Pracodawcy chętnie zatrudniają żaków, ale głównie do prostych prac. Atutem młodych jest to, że pracodawcy nie muszą za nich płacić ZUS, mogą zatrudnić na niepełny etat i dać im mniejsze wynagrodzenie. Poza tym wiedzą, że studenci są aktywni, ambitni, obeznani z nowymi technologiami, swobodnie poruszają się po internecie, władają obcym językami. Co prawda wielu z nich nie ma doświadczenia, ale nie ma także złych nawyków.
Wynagrodzenia nie są oszałamiające, ale pracodawcy zatrudniając studentów, godzą się na elastyczne godziny pracy i dni wolne. 2 tys. zł np. można zarobić na stanowisku magazyniera w firmie MK Kadry (w pakiecie jest transport do podwarszawskiego Błonia). Koncern L’Oreal szuka konsultantek do promocji kosmetyków w jednej z sieci drogerii. Oferuje ok. 16 zł za godzinę i pracę przez pięć godzin dziennie. To niezła stawka, bo przez tydzień można zarobić 400 zł, poświęcając w sumie 25 godzin. Hostessa, ankieterka czy pracownica call center, by tyle zarobić, musi popracować nawet 40 godzin.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.