Autopromocja

Etatów w urzędach nie brakuje: W samorządach w 2016 może przybyć kilka tysięcy nowych miejsc pracy

podatki dokumenty urzędnik
Urzędników powinno być mniej, bo dzięki postępowi technicznemu mają mniej pracyShutterStock
22 marca 2016

Armia pracowników samorządów stale się rozrasta. Duże jednostki miejskie zatrudniły w ubiegłym roku nawet po kilkadziesiąt nowych osób

2495528-zatrudnienie-w-administracji.jpg
Zatrudnienie w administracji

Choć nie ma jeszcze oficjalnych zbiorczych danych za 2015 r., to z sondy DGP wynika, że w samorządach w ubiegłym roku mogło przybyć kilka tysięcy nowych miejsc pracy. W tym roku może być ich jeszcze więcej – z uwagi na konieczność obsługi przez powiaty i gminy rządowego programu 500+. Z odmienną sytuacją mamy do czynienia w administracji rządowej. Tu w ostatnich latach zatrudnienie spada.

Samorządy

Tendencja wzrostowa powstawania w samorządach nowych stanowisk trwa w najlepsze. Urząd Miasta w Świdnicy na koniec 2014 r. zatrudniał 210 osób, a rok później o 22 więcej. – Wzrost zatrudnienia spowodowany był zmianą struktury organizacyjnej urzędu – tłumaczy enigmatycznie Beata Moskal-Słaniewska, prezydent Świdnicy.

Do zwiększenia zatrudnienia doszło też w częstochowskim urzędzie miasta. Na koniec 2014 r. zatrudnionych było 807 osób, a rok później 816. Nowe etaty utworzyły też Chojnice, Stargard, Mirosławiec, Kobierzyce czy Białystok. – Ze względu na zwiększony zakres prac oraz dodatkowe obowiązki w 2015 r. przybyło nam 17 etatów – tłumaczy Kamila Busłowska z białostockiego ratusza. Na nowe zadania powołuje się również Urząd Miasta w Kaliszu. Tam przybyło osiem etatów.

Urząd Miasta w Brzegu (woj. opolskie) również doprowadził do zwiększenia zatrudnienia. Na koniec 2014 r. pracowało tam 138 osób, a rok później, było ich już o 16 więcej. Z kolei w Bydgoszczy w sprawdzanym przez nas okresie przybyło 18 etatów.

Znacznie więcej miejsc pracy powstało w dużych aglomeracjach miejskich. W krakowskim magistracie na koniec 2014 r. było 2279 stanowisk, a rok później 2359. – Zwiększenie zatrudnienia nastąpiło w związku z przyjęciem przez urząd nowych zadań lub konieczną zmianą sposobu realizacji tych dotychczasowych – informuje Jan Machowski z krakowskiego ratusza. I jako przykład podaje m.in. realizację programu ograniczania niskiej emisji, obsługę programu Źródło-Urząd Stanu Cywilnego, nowe zadania związane ze zmianą przepisów prawa budowlanego, konieczność wsparcia procesów konsultacyjnych, działania związane z tworzeniem budżetu obywatelskiego.

Podobnych argumentów używa Lublin. Na koniec 2014 r. w magistracie pracowało 1356 osób, a rok później było ich o 70 więcej. Rekordowy wzrost zatrudnienia miał miejsce w Warszawie. Na koniec 2014 r. stołeczny ratusz zatrudniał 7421 urzędników, a w grudniu 2015 r. o 189 osób więcej.

Gminy na plus

Urzędników w gminach będzie też przybywać w tym roku. Głównie za sprawą rządowego programu 500+, do którego realizacji trzeba będzie utworzyć w samorządach dodatkowo 7 tys. etatów. – To górny szacunek, w praktyce nowych urzędników będzie mniej – uspokaja Bartosz Marczuk, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.

Niestety, wszystko wskazuje, że resort zbyt optymistycznie podchodzi do tej kwestii. Z naszej sondy wynika, że samorządy nie zamierzają się ograniczać. Przykładowo Warszawa zamierza zatrudnić do 500+ 100 osób. Z kolei urząd w Kielcach deklaruje utworzenie 12 nowych etatów, a Giżycko 3–4. W Węgorzewie planowane są dwa etaty z wynagrodzeniem na poziomie 2 tys. zł, w Kaliszu 6, w Chełmie 12.

– Wynagrodzenie dla urzędników do obsługi 500+ będzie uzależnione od kwalifikacji i posiadanego stażu. W sytuacji gdy dla kandydata będzie to pierwsza praca, jego wynagrodzenie będzie na poziomie 1850 zł, czyli płacy minimalnej – informuje Stanisław Mościcki, zastępca prezydenta miasta Chełm.

Takie samo wynagrodzenie zamierza zaproponować 25 nowym urzędnikom ratusz częstochowski. Bydgoszcz mówi o potrzebie dodatkowych 35 etatów, a Kraków zamierza zatrudnić aż 60 osób do obsługi programu na stanowiskach urzędniczych i pomocniczych i co najmniej 64 na podstawie umowy-zlecenia.

– Na stanowiskach urzędniczych wynagrodzenie zasadnicze będzie się wahało w przedziale od 2,3 tys. zł do 3,1 tys. zł miesięcznie – mówi Jan Żądło, dyrektor wydziału spraw społecznych Urzędu Miasta w Krakowie. – Wysokość pensji będzie uzależniona od posiadanego stażu – dodaje.

Urząd Miasta w Szczecinie chce zatrudnić do obsługi programu 27 osób z wynagrodzeniem na poziomie ok. 2,5 tys. zł. – Dodatkowo w początkowym okresie obowiązywania programu będziemy również korzystać ze wsparcia 22 pracowników powiatowego urzędu pracy. Ponadto cztery osoby zostaną też zatrudnione na umowę-zlecenie – dodaje Maciej Homis, rzecznik Szczecińskiego Centrum Świadczeń.

Administracja rządowa

O ile w samorządach przybywa urzędników, o tyle w administracji rządowej mamy do czynienia z odwrotnym trendem. Z danych Kancelarii Premiera RP wynika, że na koniec 2015 r. średnie zatrudnienie w służbie cywilnej spadło z 120,4 tys. do 119,2 tys. osób. Nowy szef służby cywilnej Dobrosław Dowiat-Urbański nie spodziewa się w kolejnych latach ani znacznego spadku zatrudnienia, ani też dużego wzrostu.

Z naszej sondy wynika, że spadek zatrudnienia to efekt dobrowolnych odejść urzędników, w tym na emeryturę bądź rentę. Potwierdza to Jarosław Jakubowski, rzecznik prasowy wojewody kujawsko-pomorskiego. W jego urzędzie zatrudnienie w 2015 r. w porównaniu z 2014 r. spadło o osiem osób. Liczba etatów zmniejszyła się także w ministerstwach.

– Zawsze przy zmianie władzy część urzędników odchodzi dobrowolnie lub jest przenoszona na niekorzystne stanowiska i w efekcie też rezygnują z pracy – mówi prof. Bogumił Szmulik, kierownik Katedry Prawa Konstytucyjnego i Współczesnych Systemów Politycznych na Wydziale Prawa i Administracji UKSW.

Ostrzega przy tym, że w tym roku urzędników może przybyć. – Kancelaria premiera powinna monitorować stan zatrudnienia, aby nie narazić się tak jak jej poprzednicy na zarzut rozrostu zatrudnienia w latach 2008–2011 – dodaje.

Brakuje panaceum

Tymczasem zdaniem ekspertów nie ma złotego środka na ograniczenie zatrudnienia w administracji. – To, że w samorządach z roku na rok wzrasta zatrudnienie, wynika z braku racjonalnego zarządzania. Urzędników powinno być mniej, bo dzięki postępowi technicznemu mają oni mniej pracy. Włodarze gmin jednak nie liczą się z rozrostem zatrudnienia. Jest to proces samoczynny i oderwany od realiów – mówi dr Stefan Płażek, adwokat, adiunkt z katedry samorządowej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

– Trzeba coś z tym zrobić, bo mechanizmów nie ma. Z pewnością należy połączyć skalę zatrudnienia ze skalą zadań. Niestety obawiam się, że podniosą się głosy, iż jest to zamach na samorządność – dodaje.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.