Autopromocja

"Lista płaczu" polskiego rynku pracy. Oto przedstawiciele 10 zawodów, którzy najczęściej szukają zatrudnienia

Oni najczęściej szukają pracy
Oni najczęściej szukają pracyDGP
20 czerwca 2013

Wśród zarejestrowanych bezrobotnych są chirurdzy, sędziowie, prokuratorzy i byli ministrowie. Ale są i takie zawody, których przedstawiciele mogą przebierać w ofertach: kierownik ruchu w zakładzie górniczym, demonstrator wyrobów czy urzędnik podatkowy. W niezłej sytuacji są też funkcjonariusze służby penitencjarnej.

W minionym roku najszybciej rosła liczba zarejestrowanych bezrobotnych lekarzy i wyższych urzędników – odpowiednio o 29 proc. i 22 proc. Wśród nich jest m.in. trzech byłych ministrów. Największe szanse na znalezienie zatrudnienia mają zaś urzędnicy podatkowi i specjaliści zajmujący się opieką nad osobami starszymi – liczba wakatów wielokrotnie przewyższa liczbę poszukujących pracy.

Spośród wszystkich 11 grup zawodowych wymienianych w klasyfikacji Ministerstwa Pracy liczba zarejestrowanych bezrobotnych wzrosła w minionym roku o 7,8 proc. Szybciej niż średnia krajowa tracili pracę absolwenci szkół wyższych. Liczba zarejestrowanych bezrobotnych w tej kategorii wzrosła o 9,1 proc. i przekroczyła już 188 tys. Wśród nich zdarzają się nawet prawnicy, dyplomaci, lekarze i muzułmańscy duchowni.

W przychodniach codziennością są kilometrowe kolejki, a mimo to zatrudnienia nie ma 724 lekarzy. Wychodzi średnio po dwóch na każdy powiat. Wśród nich są też ci z ukończoną specjalizacją, w tym po trzech pediatrów, ginekologów i psychologów, a także dwóch chirurgów. Narzekamy na obłożenie wymiaru sprawiedliwości, choć siedmiu sędziów zamiast na sale rozpraw chodzi do urzędów pracy. Towarzyszy im 13 adwokatów, siedmiu komorników i sześciu prokuratorów. Z kolei 467 prezesów, 1486 dyrektorów i 7385 kierowników nie ma czym zarządzać. Pracy w pośredniaku szuka też trzech byłych ministrów.

Z danych resortu pracy wynika, że spośród 2595 wymienionych zawodów 3/4 jest deficytowe, czyli liczba poszukujących pracy przewyższa liczbę wakatów. Najmniej szczęścia przy wyborze profesji mieli dzisiejsi technicy agrobiznesu. W 2012 r. na 2788 zarejestrowanych czekała jedna oferta pracy. Nikłe szanse na pracę w zawodzie mają też absolwenci studiów humanistycznych. Drugie miejsce na „liście płaczu” zajmuje politolog: 3647 chętnych rywalizowało w ubiegłym roku o sześć ofert. W kolejce w pośredniaku politolodzy spotkają socjologów, geografów, techników żywienia oraz specjalistów od integracji europejskiej.

Ale są i takie zawody, których przedstawiciele mogą przebierać w ofertach. Na jednego kierownika ruchu w zakładzie górniczym przypadało 75 miejsc, demonstrator wyrobów (akwizytor mogący pokazać, jak działa np. AGD) miał do wyboru 23 oferty, a urzędnik podatkowy mógł wybierać z 22. W niezłej sytuacji są też funkcjonariusze służby penitencjarnej (13 ofert na bezrobotnego), doradcy ds. pożyczek (9,5) i ubezpieczeń emerytalnych (7,5), opiekunowie osób starszych (7), a nawet muzułmańscy duchowni (6 ofert). Z kolei wśród 2595 zawodów na liście poszukujących pracy nie zarejestrował się ani jeden baca, żaden klaun i iluzjonista. Nie ma też mima, parlamentarzysty, krematora zwłok i poety.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.