Nie ukrywam, że z nadzieją patrzę na krytykę, jaka spada na Donalda Tuska ze strony jego zwolenników. I tak, rozumiem, że po premierze ona spływa. Trzon obozu krytyki stanowią bowiem działacze na rzecz humanitarnego traktowania migrantów, którzy starają się sforsować zaporę na granicy polsko-białoruskiej, co praktycznie ustala nam wynik spotkania.

Europa nie chce, by Polska wpuszczała migrantów. Większość narodu tego nie chce. PiS ma zbójeckie prawo oczekiwać, że wróci do władzy, wskazując na nieskuteczność Herr Tuska w obronie granic suwerennej RP itd. A na dodatek prawda jest, jaka jest – najbardziej humanitarne postępowanie wobec osób uciekających do Europy to po prostu spełnienie ich marzeń, a nie negatywne rozpatrzenie ich spraw, chociażby w białych rękawiczkach i z podaniem ciepłego posiłku na dzień dobry... oraz na żegnaj. Wielu obrońców praw człowieka zaangażowanych w „granicę” właśnie wpuszczenie imigrantów (po weryfikacji etc.) uważa za rozwiązanie optymalne, nawet jeżeli z taktycznych względów starają się tego nie mówić.

Wypatrywana przez „obóz demokratyczny” europejskość Tuska przeciwstawiana zapyziałej, kartoflanej ksenofobii ludzi z PiS także obraca się przeciwko aktywistom. Bo akurat Kaczyński mógłby sobie pozwolić na machnięcie ręką na europejskie naciski i politykować po swojemu. Nie ma zresztą tygodnia, aby polityka zapory – polityka nieraz bezduszna i na bakier z zasadami, które radzi bylibyśmy wyznawać – nie pokazywała swojej słuszności. Otwarta granica oznaczałaby porażkę naszej państwowości, porażkę z całą pewnością wykorzystaną przez Mińsk i Moskwę. Tusk nie ma najmniejszego powodu, aby tak zrobić – przeciwstawiać się Unii Europejskiej w sprawie w Polsce niepopularnej? Uczciwie mówiąc, musiałby upaść na głowę. Znacznie bardziej opłaca mu się być trzeźwym europejskim realistą punktującym prawicową opozycję prawym prostym.

Niemniej samo to, że negatywna ocena polityki „własnego” premiera została upubliczniona, łamie schemat. Schemat, w którym przynależność do konkretnego obozu nakazuje trzymanie gęby zamkniętej na kłódkę w sprawach związanych ze złymi poczynaniami własnej grupy. Z krytyki jednych przez drugich nic w Polsce nie wynika. No szkoda, że tak jest, ale tak jest – teflon pisowski wobec najbardziej nawet uzasadnionych krytyk opozycji poznaliśmy przez osiem lat doskonale. Równać mu się może tylko teflon peowski wobec krytyk pisowskich, nawet najbardziej wyważonych. Obóz dominujący obecnie w koalicji rządowej wymaga sporego intelektualnego i moralnego remontu, nie zrobi go jednak ani eksminister Czarnek, ani Telewizja Republika – to zadanie dla ludzi z wewnątrz.

O tym, jak bardzo potrzeba refleksji moralnej i intelektualnej pisowcom, nie trzeba, myślę, przekonywać, ale ani o centymetr nie poruszy PiS refleksja moralna TVN i PO. Do swoich przemawiać mogą swoi, tylko muszą chcieć. Na razie przejęci krytycy własnych szeregów są przez Kaczyńskiego i Tuska uciszani, a sam pomysł, że istnieje obiektywna, a nie uzależniona od partyjnych interesów moralność i etyka, jest tak zwalczany jak symetryzm, obu tym politykom równie obmierzły. ©Ⓟ