Wielka Brytania jeszcze przed brexitem zamierza ściągnąć pół tysiąca medyków z innych państw. Koncentruje się m.in. na Polsce.
NHS, czyli brytyjski odpowiednik Narodowego Funduszu Zdrowia – jak twierdzi „The Telegraf” – chce w tym roku ściągnąć lekarzy rodzinnych głównie z Polski, Litwy i Grecji. Oferuje 90 tys. funtów pensji rocznie i pomoc w zmianie miejsca zamieszkania. Gazeta twierdzi, że w tym tygodniu zaczynają się 12-tygodniowe szkolenia, na których lekarze poznają wymogi brytyjskiego systemu ochrony zdrowia. Ośrodek szkoleniowy NHS zlokalizowany jest w... Polsce. Informacje te potwierdzają lokalni urzędnicy odpowiedzialni za zdrowie, ale centrala NHS na żadne z pytań zadanych przez DGP w tej sprawie nie odpowiedziała. Odpisała nam, że odmawia komentarza.
– Po ujawnieniu tych informacji wybuchł skandal i teraz próbują zamieść sprawę pod dywan. Ale wiadomo, że rekrutacja, i to nie tylko lekarzy rodzinnych, jest prowadzona przez firmy zewnętrzne i placówki medyczne z aprobatą, a nawet wsparciem NHS – mówi nam jeden z polskich lekarzy pracujących w Anglii. On sam emigrował 10 lat temu, gdy w Wielkiej Brytanii postanowiono obniżyć koszty i wprowadzić odpowiednik polskiej nocnej oraz świątecznej opieki zdrowotnej (przychodnie dyżurne), by ludzie po zamknięciu gabinetów lekarskich nie tłoczyli się w szpitalach. Na gwałt ściągano lekarzy z Polski, nawet bardzo słabo znających język – bo opłacało się ich wyszkolić. Teraz na ofertę NHS skusić mogą się zwłaszcza młodzi. – To pokolenie, które nieźle lub biegle mówi po angielsku, jest bardziej mobilne – mówi Jacek Krajewski, lekarz rodzinny i szef Porozumienia Zielonogórskiego. – Zwłaszcza rezydenci i medycy pracujący nie we własnych praktykach mogą być zainteresowani taką ofertą – dodaje.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.