Protest w Solino, czyli węzeł gordyjski

Protest w Solino, czyli węzeł gordyjski
Protest w Solino, czyli węzeł gordyjskiShutterStock
dzisiaj, 10:25

Od 15 marca w IKS Solino trwa protest, który dawno przestał być zwykłym sporem pracowniczym. Strajk głodowy, hospitalizacja co najmniej dwóch uczestników, oficjalny list prezydenta Inowrocławia do premiera – to wszystko są sygnały alarmowe, które w normalnie funkcjonującym systemie państwa powinny uruchomić natychmiastową reakcję. Tymczasem w warstwie oficjalnej dominuje przekaz uspokajający: sytuacja jest pod kontrolą, zapasy są zabezpieczone, infrastruktura działa. Wydaje się jednak, że tę kontrolę straciły wszystkie strony sporu.

Inowrocławska spółka IKS Solino nie jest zwykłą spółką przemysłową. To podmiot, który odpowiada za eksploatację wysadów solnych oraz produkcję solanki – kluczowego medium technologicznego dla funkcjonowania magazynów kawernowych. To właśnie dzięki działalności Solino możliwe jest zarówno tworzenie nowych podziemnych komór magazynowych, jak i utrzymanie oraz eksploatacja już istniejących. Proces ten ma charakter ciągły: aby wypompować ropę lub paliwo z kawerny, trzeba zatłoczyć do niej solankę; aby ponownie napełnić magazyn – solankę trzeba odebrać i zagospodarować. Bez stabilnego działania Solino cały system magazynowania węglowodorów w Polsce traci swoją funkcjonalność.

Po dwóch stronach barykady

Związkowcy „Solidarności” formułują zarzuty, które mają charakter systemowy. Wskazują na brak strategii dla segmentu kawernowego, ograniczanie inwestycji, problemy z odbiorem solanki i ryzyko marginalizacji IKS Solino – spółki, bez której funkcjonowanie magazynów kawernowych nie jest możliwe. Ich przekaz sprowadza się do jednego: jeśli dziś nie zapadną decyzje, jutro system może być słabszy. Ich diagnozę potwierdzają raporty Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, wskazujące na kurczącą się powierzchnię magazynową paliw i ropy.

Z drugiej strony barykady stoją zarządy IKS Solino i Orlenu, właściciela spółki. Ich komunikacja jest spójna i konsekwentna: Polska posiada zapasy paliw na wymaganym poziomie 90 dni, infrastruktura działa, a bieżące bezpieczeństwo nie jest zagrożone. Jednocześnie jednak coraz wyraźniej pojawia się druga część tego przekazu: że kluczowe postulaty związkowców wykraczają poza kompetencje spółki i wymagają decyzji na poziomie właścicielskim, czyli państwowym. Mówiąc krótko: „to nie my, to rząd”.

Związkowcy mówią „nie”

To istotne przesunięcie akcentów. Oznacza ono, że Orlen – jako właściciel Solino i podmiot kontrolujący strategiczny segment magazynowy – nie chce lub nie może samodzielnie rozstrzygnąć sporu. W praktyce ciężar odpowiedzialności kierowany jest w stronę Ministerstwa Aktywów Państwowych i Ministerstwa Energii. Samo Solino starannie unika komunikacji.

Resort z kolei nie uchyla się formalnie od odpowiedzialności – deklaruje monitoring sytuacji i gotowość do mediacji. Nie podejmuje jednak działań, które zamykałyby spór. Powstaje w ten sposób klasyczny impas: każda ze stron wskazuje na ograniczenia swoich kompetencji, a decyzja nie zapada. Trzeba przyznać, że MAP wraz z wojewodą deklarują gotowość do dialogu w ramach Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego, z udziałem wiceministra. Związkowcy mówią po prostu „nie”. I nie bardzo wiadomo, jak i z kim chcieliby rozmawiać.

Więcej importu, mniej powierzchni magazynowej?

Problem w tym, że nie mówimy o jednym z wielu konfliktów w spółce przemysłowej.

Magazyny kawernowe – w tym kluczowy kompleks w Górze koło Inowrocławia – odpowiadają za około połowę krajowych pojemności magazynowych ropy i około 20 proc. paliw. To jeden z filarów systemu zapasów strategicznych państwa. Ich funkcjonowanie jest technologicznie uzależnione od działalności Solino i stabilności tzw. ciągu solankowego.

Dane systemowe tylko pogłębiają niepokój. Z prognoz Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych wynika, że w ostatnich latach pojemność magazynów kawernowych zmniejszyła się o około 300 tys. m³, co odpowiada niemal trzem dniom zabezpieczenia państwa w zakresie zapasów interwencyjnych. To pierwszy taki spadek od lat i wyraźny sygnał, że system działa pod presją.

Równolegle państwo inwestuje w rozwój infrastruktury importowej – rozbudowa Naftoportu w Gdańsku ma zwiększyć zdolności przeładunkowe i wzmocnić bezpieczeństwo dostaw. To kierunek słuszny. Pojawia się jednak pytanie o spójność działań: czy rozwój importu idzie w parze ze wzmacnianiem zdolności magazynowych, czy też powstaje system, w którym jedna część rośnie, a druga pozostaje w zawieszeniu.

Potrzebne są decyzje

Całość rozgrywa się w wyjątkowo trudnym momencie. Napięcia wokół Iranu i ryzyko zakłóceń transportu przez cieśninę Ormuz przypominają, jak szybko globalny rynek paliw może ulec destabilizacji. W takich warunkach magazyny nie są dodatkiem do systemu – są jego fundamentem.

Dlatego dzisiejsza sytuacja wokół Solino powinna być traktowana jako test. Test nie tylko dla spółki czy resortu, ale dla całego modelu zarządzania bezpieczeństwem paliwowym państwa.

Na razie ten test nie jest zdany. Zamiast rozstrzygnięcia mamy rozmycie odpowiedzialności i twarde weto związkowców. Zamiast decyzji – komunikaty. Zamiast strategii – spór, który się pogłębia. Sytuacja wokół Solino nie tylko nie zmierza do rozwiązania – ona się systemowo komplikuje, a wraz z nią rośnie niepewność wokół jednego z filarów bezpieczeństwa paliwowego Polski.

Piotr Maciążek: ekspert energetyczny z 15-letnim doświadczeniem w branży. Autor książki Stawka większa niż gaz, w której w 2018 r. ostrzegał przed nadchodzącą wojną energetyczną z Rosją. W 2018 r. nominowany do nagrody Grand Press.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.