W ostatnim czasie w ważnych gazetach przeczytałem o lemingach. Definicje są zbieżne, ale oceny zupełnie nie. Lemingi to pewna grupa społeczna, ludzie ukształtowani w okresie transformacji ustrojowej, produkt polskiego kapitalizmu.
Zgoda jest co do tego, że interesują się przede wszystkim swoimi sprawami osobistymi, koncentrują uwagę na własnym dobrobycie, ciężko pracują. Nie są buntownikami, akceptują zasady kapitalizmu. Tu zgoda chyba się kończy.
Według jednych to cechy pozytywne, służące cywilizacyjnemu awansowi Polski i politycznej stabilności. Według innych konsekwencją takiego podejścia jest egoizm i brak troski o dobro wspólne. Więcej, to postawa niepatriotyczna, bezkrytyczna uległość wobec stereotypów i wzorców zachodnich. Tocząca się dyskusja, choć nie wolna od – zrozumiałych – emocji, jest z pewnością ważna. Osobliwie teraz, gdy neoliberalny kapitalizm skrzypi, ale jego entuzjaści bynajmniej nie są skorzy do uznania, że coś zmienić trzeba. Twardo obstają przy dyrektywie: więcej rynku.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.