Litwa wspólnie z Białorusią zbuduje w Kłajpedzie terminal LNG. To kolejny dowód na to, że w staraniach o zapewnienie sobie bezpieczeństwa energetycznego Wilno nie potrzebuje wsparcia Polski.
Terminal rocznie ma regazyfikować od 1,5 do 3 mld m sześc. sprowadzonego drogą morską gazu ziemnego. Obecnie Litwa jest w całości uzależniona od ryzykownych politycznie dostaw z Rosji, więc projekt jest reklamowany przez rząd jako element strategii osiągnięcia niezależności energetycznej. Terminal ma być ukończony do 2012 r. kosztem co najmniej 620 mln euro. Za amerykańskie pieniądze wykonano już studium wykonalności projektu; do września mają być gotowe wszystkie szczegóły, włącznie z modelem finansowania.
Co zrobi Białoruś
– To wszystko pięknie wygląda na papierze, jednak trudno powiedzieć, czy podawane przez rząd koszty i daty są realne – zastrzega w rozmowie z nami Dalius Tarvydas, ekspert rynku gazu z Litewskiego Instytutu Energetycznego w Kownie. – Z drugiej strony, ile by terminal nie kosztował, Wilno jest zdeterminowane, by je zbudować. Chodzi o to, by uwolnić się od monopolu Gazpromu, przez który płacimy za gaz więcej niż położone dalej od Rosji Niemcy – dodaje.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.