Wulkaniczny pył znad Islandii rozwiewa się, transport lotniczy zaczyna wracać do normy. Ale biznes w różnych zakątkach świata odebrał lekcję, którą powinien zapamiętać na długo.
Nie chodzi tutaj wyłącznie o straty linii lotniczych czy biur podróży. Te są ewidentne, problem polega na ich oszacowaniu i odpowiedzi na pytanie: co dalej? Niektórzy przewoźnicy już zapowiedzieli, że będą starali się o pomoc od rządów na zapełnienie pustki w kasie. Gdyby być konsekwentnym, o to samo powinny ubiegać się wspomniane biura podróży czy chociażby takie koncerny, jak Nissan czy BMW, które musiały wstrzymać produkcję w niektórych fabrykach ze względu na brak części. Tyle że rzeczywistość ostatnich kryzysowych miesięcy przypomniała tę bolesną prawdę, że na pomoc mogą liczyć właściwie tylko ci, którzy nie mogą upaść. Czytaj: nawet najgorzej zarządzane i nierentowne, ale olbrzymie kompanie lotnicze, a nie dobrze radzące sobie na rynku, ale niewielkie biuro podróży. Przecież gdy zbankrutuje, setki związkowców nie wyjdą na ulice.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.