Kruche zawieszenie broni w Strefie Gazy stanęło pod znakiem zapytania po serii tragicznych ataków, do których doszło w minioną sobotę. Według najnowszych danych ze szpitali, w wyniku izraelskich nalotów na budynki mieszkalne i obozowiska zginęło co najmniej 29 osób, w tym wiele dzieci. Podczas gdy Hamas oskarża stronę izraelską o drastyczne naruszenie rozejmu i apeluje do mediacji USA, armia Izraela twierdzi, że uderzenia były jedynie odpowiedzią na wcześniejsze prowokacje. Bilans ofiar od początku października przekroczył już 500 osób, a sytuacja w regionie staje się coraz bardziej nieprzewidywalna.
Zaatakowano miejscowości w różnych miejscach Strefy Gazy, w tym budynek mieszkalny w mieście Gaza i namiot w Chan Junus.
Według szpitala Szifa w ataku na Gazę śmierć poniosła kobieta, jej troje dzieci oraz krewny. Zaatakowany został także komisariat policji, gdzie zginęło 14 osób, a inne zostały ranne. MSW w Strefie Gazy powiadomiło, że w ataku tym zginęły także osoby postronne.
Dyrektor szpitalu Nasera, Mohamed Abu Selmija, podał zaś, że atak na namiot spowodował pożar, w którym zginęło siedem osób: mężczyzna, troje jego dzieci i troje wnuków.
Ministerstwo zdrowia w Strefie Gazy poinformowało, że od początku zwieszenia broni 10 października w izraelskich atakach na palestyńską półenklawę zginęło ponad 500 Palestyńczyków. Szacunki resortu są uważane za wiarogodne przez agencje ONZ i niezależnych ekspertów.
Hamas nazwał sobotnie ataki „kolejnym drastycznym naruszeniem” zawieszenia broni i zaapelował do Stanów Zjednoczonych i innych państw mediujących w konflikcie, by skłoniły Izrael do zaprzestania ataków.
Przedstawiciel armii izraelskiej powiedział agencji AP, że Izrael przeprowadził ataki w nocy oraz w sobotę w reakcji na naruszenia zawieszenia broni w piątek.(PAP)
mw/ akl/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu