Zapowiedź została opublikowana na platformie Truth Social. Trump nie pozostawił wątpliwości co do skali kroku, jednocześnie nie podając żadnych szczegółów wykonawczych. „Ze skutkiem natychmiastowym, każdy kraj prowadzący interesy z Islamską Republiką Iranu będzie płacił cło w wysokości 25 proc. od wszelkich transakcji ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Niniejsze rozporządzenie jest ostateczne i wiążące” – napisał prezydent. Wpis nie precyzuje, czy chodzi o handel towarami, usługi, finansowanie, czy pośrednie relacje gospodarcze, ani jak administracja zamierza identyfikować „interesy” z Teheranem.

Tło polityczne: protesty w Iranie i presja na reżim

Ogłoszenie nastąpiło na tle antyrządowych protestów w Iranie, które są brutalnie tłumione przez aparat bezpieczeństwa. W ostatnich tygodniach Waszyngton sygnalizował gotowość do zaostrzenia kursu wobec władz w Teheranie, łącząc presję ekonomiczną z komunikatami o możliwych działaniach siłowych. Jednocześnie administracja podkreśla, że nie rezygnuje z kanałów dyplomatycznych, co ma znaczenie dla interpretacji samej zapowiedzi ceł – jako instrumentu nacisku, a nie automatycznego wstępu do eskalacji militarnej.

Biały Dom: dyplomacja na pierwszym miejscu, „wszystkie opcje na stole”

Równolegle do wpisu prezydenta głos zabrała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Podczas briefingu zaznaczyła, że administracja nie wyklucza żadnych scenariuszy, ale priorytetem pozostaje rozmowa. – Myślę, że prezydent Trump jest bardzo dobry w tym, że zawsze ma wszystkie możliwe opcje na stole, a naloty byłyby jedną z wielu możliwości, które rozważa naczelny dowódca. Dyplomacja jest zawsze opcją numer jeden dla prezydenta – powiedziała. To sformułowanie ma znaczenie w kontekście rynków i sojuszników USA, którzy oczekują przewidywalności i jasnych sygnałów co do kierunku polityki.

Tajne kontakty z Teheranem – rozmowy przez wysłannika USA

Leavitt potwierdziła również, że w miniony weekend przedstawiciele reżimu w Teheranie nawiązali kontakt z wysłannikiem Trumpa Stevem Witkoffem w celu podjęcia rozmów. Rzeczniczka nie ujawniła treści kontaktów, zaznaczając jednocześnie rozbieżność między komunikacją prywatną a publiczną władz Iranu. – Myślę, że prezydent jest zainteresowany zgłębieniem tych komunikatów – dodała. W praktyce oznacza to utrzymanie kanałów roboczych, nawet przy równoczesnym zaostrzaniu narracji i zapowiedzi sankcyjnych.

Kto handluje z Iranem? Dane Banku Światowego i potencjalni adresaci ceł

Choć administracja nie wskazała państw objętych decyzją, dostępne dane handlowe pozwalają oszacować, kogo nowa polityka może dotknąć pośrednio. Według Banku Światowego największym partnerem handlowym Iranu są Chiny, odpowiadające za ponad jedną czwartą całej wymiany handlowej tego kraju. Do istotnych partnerów należą także Turcja, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Indie oraz Pakistan. Ważnym sojusznikiem Iranu pozostaje również Rosja. To właśnie relacje tych państw z rynkiem amerykańskim mogą stać się kluczowe przy ocenie realnych skutków zapowiedzi ceł.

Niejasne reguły, realne konsekwencje

Brak szczegółów wykonawczych rodzi pytania o zakres transakcji objętych 25-procentową stawką, możliwe wyłączenia sektorowe oraz tryb weryfikacji. Dla firm działających globalnie oznacza to wzrost niepewności regulacyjnej i ryzyko kosztów pośrednich. Jednocześnie sygnał wysłany do Teheranu jest czytelny: presja gospodarcza ma towarzyszyć – a nie zastępować – dyplomację, której efekty administracja USA wciąż ocenia w ciszy gabinetów.