W czwartek w Pałacu Prezydenckim odbywa się spotkanie prezydenta i jego małżonki Agaty Kornhauser-Dudy z przedstawicielami samorządów poświęcone działaniom humanitarnym na rzecz uchodźców z Ukrainy.

W spotkaniu biorą udział wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski, marszałek województwa podkarpackiego, wiceprezes Związku Województw Władysław Ortyl, burmistrz Halinowa, prezes Związku Samorządów Polskich Adam Ciszkowski, prezydent Białegostoku, prezes Unii Metropolii Polskich Tadeusz Truskolaski, wójt Terespola, prezes Zarząd Związku Gmin Wiejskich Krzysztof Iwaniuk, burmistrz Proszowic, prezes Unii Miasteczek Polskich Grzegorz Cichy, prezydent Lublina, wiceprezes Związku Miast Polskich Krzysztof Żuk, zastępca dyrektora biura Związku Powiatów Polskich Grzegorz Kubalski.

"Mamy z jednej strony wojnę na Ukrainie, a więc konflikt zbrojny, rosyjską agresję tuż za naszymi granicami, bezpośrednio u naszego wielkiego sąsiada, ale wojna ta wywołała także i kryzys bezpośrednio u nas, tutaj na miejscu. Bo trudno inaczej nazwać sytuację, z którą - co bardzo mocno chce podkreślić - radzimy sobie znakomicie, także właśnie dzięki państwa pracy, panów pracy, ale która w gruncie rzeczy jest sytuacją zupełnie nietypową i kompletnie niestandardową, a mianowicie kryzys uchodźczy" - mówił prezydent, zwracając się do samorządowców.

Reklama

Duda zwrócił uwagę, że napływ uchodźców z terenów Ukrainy jest ogromny, łącznie około 600 tys. osób. Podkreślił, że Polska i Polacy jako społeczeństwo zdają egzamin w tej sytuacji, za co bardzo dziękował.

"Problem absolutnie się nie skończył. Wręcz przeciwnie. Obawiam się, że jesteśmy dopiero na początku tej trudnej drogi, która nas czeka. Rosyjska inwazja na Ukrainie rozlewa się. Mamy w tej chwili moment uspokojenia i swoistego zatrzymania rosyjskiego natarcia przynajmniej na Kijów, ale, niestety, obawiam się, że jest przegrupowanie i uzupełnienie zapasów" - powiedział Duda.

Przekazał, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, z którym rozmawiał zeszłej nocy, spodziewa się, że rosyjskie natarcie nastąpi z ogromną siłą w najbliższym czasie. "Jeżeli nastąpi, co jest wysoce prawdopodobne, będziemy mieli kolejne duże fale uchodźców z Ukrainy i musimy sobie z tym problemem na terenie Polski radzić na wszystkie możliwe sposoby" - dodał.

Duda nie wykluczył zwrócenia się o pomoc do innych państw. Poinformował, że jeszcze przed wybuchem wojny rozmawiał z premierem Kanady Justinem Trudeau, który zapewnił wówczas o swojej gotowości do przyjęcia uchodźców z Ukrainy i wsparcia logistycznego.

Prezydent dziękował samorządowcom, rządowi i całemu polskiemu społeczeństwu. Oświadczył, że opieka nad uchodźcami to nasz obowiązek i cieszy się, że współdziałamy w tym zakresie. "Jesteśmy z różnych stron sceny politycznej, obecny dzisiaj tutaj pan prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski był przecież moim konkurentem w wyborach prezydenckich, razem walczyliśmy w drugiej turze, ale dzisiaj siedzimy przy jednym stole, bo jest problem, który trzeba załatwić i wszyscy rozumiemy, że to jest ważna sprawa dla naszego państwa, społeczeństwa, sąsiedztwa, to ważna ludzka sprawa" - oświadczył Duda.

Przyznał, że wierzy, że gdy wróci pokój, to uchodźcy wracając do swoich domów, będą mieli poczucie, że Polacy okazali się dobrymi sąsiadami.

Czwartek to ósmy dzień inwazji rosyjskiej na Ukrainę. Atak Rosji potępia zdecydowana większość społeczności międzynarodowej, która nałożyła na ten kraj bezprecedensowe do tej pory sankcje. W związku z rosyjską inwazją do Polski codziennie uciekają tysiące Ukraińców i obywateli innych krajów, którzy przebywali na Ukrainie. Jak podaje Straż Graniczna, od początku wojny granicę ukraińsko-polską przekroczyło ponad 570 tys. osób.

autorka: Aleksandra Rebelińska

reb/ itm/