W ubiegły piątek Sejm opowiedział się przeciwko uchwale Senatu, który we wrześniu odrzucił nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji. Nowelizacja trafiła w poniedziałek do prezydenta, który może ją podpisać, zawetować lub skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Od momentu przedstawienia mu ustawy prezydent ma 21 dni na decyzję.

Szrot pytany w środę w Radiu Zet czy prezydent został uprzedzony, że Sejm zajmie się tą nowelizacją, zapewnił, że nie była to niespodzianka. Dopytywany jaką decyzję podejmie Andrzej Duda, Szrot zapewnił, że prezydent nigdy nie jest notariuszem rządu i analizuje każdą ustawę, która do niego trafia. Dodał, że Duda skorzysta z jednej z trzech możliwości, jakie ma, a swoją decyzję zakomunikuje w terminie, jaki uzna za stosowny.

"Pan prezydent ma określony termin, teraz to 19 dni. W tym terminie decyzja zostanie podjęta i zakomunikowana w odpowiedni sposób" - oświadczył Szrot.

Reklama

Zapytany czy PiS naciska na podpisanie nowelizacji, szef gabinetu prezydenta powiedział, że "z władzami lidera koalicji Zjednoczonej Prawicy, czyli PiS, właściwie nasze stanowiska już zostały wymienione dawno temu", "wszystko jest jasne i wszystko jest znane".

"Prezydent publicznie prezentował swoje zastrzeżenia do tego projektu, więc nie jest tajemnicą, że ma argumenty zarówno za, jak i przeciwko tej ustawie" - oświadczył prezydencki minister.

Reklama

Na uwagę, że media podawały, iż prezydent ze względu na relacje z USA miałby rozważać weto lub skierowanie ustawy do TK, Szrot powtórzył, że są bardzo poważne argumenty przeciwko tej regulacji.

"Otoczenie międzynarodowe Polski jest bardzo ważną sprawą, a w zakresie bezpieczeństwa od lata tego roku wiele się zmieniło, niestety na niekorzyść Polski" - zaznaczył wskazując na atak hybrydowy ze strony Białorusi, sytuację na polsko-białoruskiej granicy oraz sytuację wokół Ukrainy. "To wszystko też trzeba brać pod uwagę w ramach polityki sojuszy Polski" - stwierdził.

Szrot dodał, że prezydent jako "strażnik bezpieczeństwa naszej ojczyzny" bierze pod uwagę ewentualne pogorszenie relacji z Amerykanami.

Zapytany natomiast jak podoba mu się nowelizacja w obecnym kształcie, odpowiedział, że "nie jest tajemnicą, że poprawki, które wprowadzono do tej ustawy stanowią naruszenie prerogatyw pana prezydenta, jeśli chodzi o mianowanie członków ciał konstytucyjnych".

Chodzi o poprawkę Konfederacji, którą do noweli wprowadzono zapis zgodnie z którym członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji powoływać ma prezydent za zgodą Sejmu i Senatu na wniosek marszałka Sejmu lub grupy 35 posłów. Obecnie do pięcioosobowej KRRiT po dwóch członków powołuje Sejm, jednego - Senat oraz dwóch - prezydent.

Pytany czy może być to przesłanka do skierowania nowelizacji do TK bądź jej zawetowania, Szrot odpowiedział, że "będzie to też bardzo istotnym elementem analizy przepisów tej ustawy".

"Jeśli ktoś uważa, że można jakimiś naciskami, presją wymusić na panu prezydencie określoną decyzję w tej sprawie (noweli tzw. ustawy medialnej), to się gorzko myli. Pan prezydent jest politykiem samodzielnym, samodzielnie prowadzi analizę i podejmie decyzję zupełnie samodzielnie. Każda presja w tej sprawie wywarta na panu prezydencie może być przeciwskuteczna" - podkreślił Szrot.

Nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji uszczelnia i uściśla obowiązujące od 2004 r. przepisy stanowiące, że właścicielem telewizji czy radia działających na podstawie polskich koncesji mogą być podmioty z udziałem zagranicznym, spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego, nieprzekraczającym 49 proc. W niedzielę w różnych miejscach kraju odbyły się manifestacje z udziałem m.in. liderów ugrupowań opozycyjnych, podczas których wzywano prezydenta do zawetowania nowelizacji - podnoszono m.in., że konsekwencje nowych przepisów dotyczyłyby obecnie Grupy TVN, której właścicielem jest podmiot spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego - amerykański koncern Discovery. (PAP)

autor: Rafał Białkowski