Autopromocja

Żółciak: Bez nowej wojny. Wystarczy stara [OPINIA]

Tomasz Żółciak
<p>Tomasz Żółciak</p>Dziennik Gazeta Prawna / Wojtek Gorski
20 września 2022

Powołanie przez prezydenta Andrzeja Dudę sędziów do Izby Odpowiedzialności Zawodowej to krok do spełnienia jednego z kamieni milowych w KPO. Pytanie tylko, czy wystarczający.

Od soboty mamy w tej sprawie dwie kompletnie różne narracje. Z jednej strony z ośrodka prezydenckiego, rządu czy obozu władzy płynie przekaz, że umowa została dotrzymana i jest nowa izba zamiast dyscyplinarnej. Z drugiej są wypowiedzi przedstawicieli części środowiska sędziowskiego, którzy ten wybór kwestionują, twierdząc, że wskazanie przez prezydenta do izby sędziów, powołanych na wniosek nowej KRS, sprawia, że izba jest rodzajem powtórki z Izby Dyscyplinarnej. Widać, że Andrzej Duda szukał balansu między starymi a nowymi sędziami, co mniej więcej oddaje obecny skład SN. Tyle że już takie kryterium przesądziło, że część sędziów nie zaakceptuje tych decyzji. Nowa izba i jej sędziowie, jak widać, od początku będą mieli pod górkę. Istotnym kontekstem całej sprawy jest to, czy doleje ona oliwy do ognia w sporze z Komisją Europejską wokół KPO, czy raczej pozwoli wylać oliwę na spienione fale. Wstępnie rozmówcy z tamtej strony są w tej kwestii ostrożni. Zwracają uwagę, że w kamieniach milowych nie zostało zapisane, że nowa izba ma się składać wyłącznie ze starych sędziów, więc trudno sam skład izby uznać za sprzeczny z ustaleniami. – Skład świadczy o tym, że Duda nie wywrócił stolika i nie rzucił tam ludzi, wobec których były wątpliwości. Nie będzie więc nowego konfliktu – zauważa nasz rozmówca zbliżony do Komisji. Podobnie jak źródłem konfliktu nie będzie chyba sprawa aktu urzędowego prezydenta, który wydał w tej sprawie postanowienie kontrasygnowane przez premiera. Prawnik dr hab. Mikołaj Małecki już w niedzielę pisał, że jeśli kontrasygnaty nie ma, to jest to złamanie prawa, a jak jest, to dowód „na skrajne upolitycznienie tego pseudo-sądu”, bo podpis złożył polityk rządzącej partii. Bruksela chyba jednak nie podejdzie do tych zarzutów równie stanowczo.

– Komisja nie będzie się czepiać, czy jest kontrasygnata, czy nie ma, to kwestia polskiego porządku konstytucyjnego – zauważa nasz rozmówca. To raczej wstępne impresje z tamtej strony dotyczące ruchu prezydenta. Nie można wykluczyć, że opinie się mogą zmienić, ale na razie nie wydaje się, by nowa izba stała się nową linią frontu w sprawie KPO między rządem a Komisją. Tyle że w tej sprawie problemem są już te istniejące. Konkretnie kwestia testu bezstronności i możliwości badania statusu jednych sędziów przez drugich. W tej kwestii Warszawa mówi „nie”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.