W ostatnich tygodniach przez media przetoczyła się fala niepokoju dotycząca nowelizacji przepisów, która rzekomo uderza w pasjonatów motoryzacji. Jak zauważa radca prawny Marek Śmigaj, publikacje te często „eskalują emocje i prowokują czytelników do podtrzymywania famy, jakoby koniec motoryzacyjnego życia był bliski”. Kluczowym elementem nowych regulacji jest art. 65ja Prawa o ruchu drogowym, który stanowi, że: „Spotkanie właścicieli, posiadaczy lub użytkowników pojazdów samochodowych na otwartej lub ogólnodostępnej przestrzeni, którego celem jest prezentacja pojazdów samochodowych w liczbie większej niż 10, w szczególności wprowadzonych w nich modyfikacji, wymaga wcześniejszego zawiadomienia organu gminy”. Należy jednak podkreślić, że obowiązek ten powstaje tylko wtedy, gdy prezentacja jest celem spotkania; jeśli tak nie jest, obowiązek zgłoszenia nie występuje.

Zloty motocyklowe, to nie prezentacja maszyn

Marek Śmigaj zwraca uwagę na brak precyzyjnej definicji „prezentacji pojazdów” w ustawie, co zmusza do posiłkowania się słownikiem, według którego jest to „pokaz mający na celu ich zademonstrowanie i zapoznanie kogoś z pokazywanymi pojazdami”. W kontekście motocyklistów jest to kluczowe, ponieważ „celem większości spotkań, w których uczestniczą motocykliści na swych maszynach, nie jest prezentacja tych maszyn”, a raczej wyjazdy turystyczne, rekreacyjne czy zloty o charakterze kulturalnym lub historycznym. Co więcej, zdaniem eksperta, „nie ma celu prezentacji pojazdów tradycyjna parada motocyklowa, której celem samym w sobie jest wspólny przejazd motocyklistów, będący źródłem niezwykłego przeżycia uczestników”, zwłaszcza że ich organizatorzy zazwyczaj nie planują obecności widzów.

Analiza uzasadnienia nowelizacji wskazuje, że ustawodawca wprowadził te zmiany „w celu przeciwdziałania ewentualnym zachowaniom niebezpiecznym polegającym na prezentacji dokonanych w pojazdach przeróbek zwiększających ich moc (osiągi)”, co często kończy się nielegalnymi wyścigami lub driftingiem. Niestety, niefortunna redakcja przepisów sprawiła, że „niepewnością prawną źle zredagowanych przepisów uderzono rykoszetem w rzesze pasjonatów autentycznej motoryzacji”, w tym osoby organizujące wystawy pojazdów zabytkowych. Dla takich podmiotów nowe wymogi są szczególnie dotkliwe, gdyż „przepisy nakazują spełnić szereg trudnych i kosztownych wymogów” wynikających z Prawa o zgromadzeniach, co może skutecznie zniechęcić do legalnej działalności.

Jak motocykliści powinni zgłaszać swoje imprezy?

W praktyce organizatorzy imprez motocyklowych powinni teraz szczególnie zadbać o precyzyjne formułowanie dokumentacji wydarzeń. Śmigaj radzi: „w zaproszeniach i regulaminach imprez motocyklowych określajmy cele tych imprez tak, by wśród tych celów nie znalazło się nic, co może być uznane za prezentację motocykli”. Istotne jest zrozumienie, że „niezamierzona prezentacja motocykli, niejako przy okazji innych celów spotkania, nie powinna być uznana za cel takiego spotkania”, więc pasjonaci mogą nadal cieszyć się widokiem maszyn kolegów, o ile nie jest to głównym, zorganizowanym zamierzeniem zlotu.

Podsumowując, choć nowe prawo budzi kontrowersje, nie każde spotkanie motocyklowe musi być zgłaszane do gminy. Ekspert przypomina jednak, że oprócz nowych przepisów „istniał i nadal obowiązuje prawny obowiązek zgłaszania przejazdów utrudniających korzystanie z dróg publicznych”, co jest kwestią odrębną od prezentacji pojazdów. Kluczem do bezpiecznego organizowania wydarzeń jest ścisła wykładnia przepisów i unikanie w regulaminach sformułowań sugerujących, że głównym zadaniem spotkania jest pokaz maszyn, co pozwoli uniknąć rygorystycznych sankcji i skomplikowanych procedur.

Marek Śmigaj jest radcą prawnym, partnerem w spółce Śmigaj & Partnerzy Kancelaria Radców prawnych sp. p. w Lesznie oraz motocyklistą – członkiem Śmigielskiego Stowarzyszenia Motocyklowego Wind Wolves.