Pożary lasów i zarośli trwają w środkowym i północnym Izraelu, a także na części okupowanego Zachodniego Brzegu Jordanu.
"Prawie 50 proc. pożarów to prawdopodobnie wynik podpalenia" - powiedział Erdan na antenie radia wojskowego Izraela.
Rzecznik policji Micky Rosenfeld powiedział, że śledczy nie zdołali jeszcze ustalić, czy któryś z kilkunastu pożarów został umyślnie wywołany. Dodał, że zatrzymano czterech Palestyńczyków, którzy lekkomyślnie rozpalili ognisko.
W Hajfie na północy kraju, trzecim co do wielkości mieście Izraela, ogień objął niektóre dzielnice. Zamknięto drogi i szkoły. Ewakuowano co najmniej kilkaset mieszkańców.
W czwartek rano przejściowo zamknięto autostradę 443 łączącą Jerozolimę z Tel Awiwem, która przebiega przez Zachodni Brzeg Jordanu.
Walkę z ogniem utrudnia susza i silny wschodni wiatr. Zniszczonych bądź uszkodzonych zostało wiele domów, ale na szczęście nikt nie zginął ani nie odniósł poważnych obrażeń.
Meteorolodzy przewidują, że wyjątkowo sucha i wietrzna pogoda utrzyma się przez kilka najbliższych dni.
Kilka krajów, w tym Chorwacja, Cypr, Grecja, Włochy, Rosja i Turcja przysłało w sumie dziesięć samolotów do gaszenia pożarów.
W 2010 r. wielki pożar lasów i zarośli, szalejący przez kilka dni w podobnych warunkach atmosferycznych w północnym Izraelu, spowodował śmierć 42 ludzi. (PAP)
kot/ kar/