Indyjskie władze twierdzą, że to Pakistan stał za atakiem islamistów z 18 września na bazę indyjskiej armii w Kaszmirze, dokonanym przez czterech mężczyzn z bronią automatyczną i granatami. Zginęło 18 żołnierzy oraz wszyscy napastnicy. Była to największa strata dla indyjskich sił bezpieczeństwa w regionie od czternastu lat.

Pakistan odrzuca oskarżenia i mówi, że Indie powinny najpierw przeprowadzić dochodzenie, zanim kogoś obwinią.

Premier Modi miał wziąć udział w szczycie Południowoazjatyckiego Stowarzyszenia Współpracy Regionalnej (SAARC), organizacji politycznej i gospodarczej, w której skład oprócz Indii i Pakistanu wchodzi jeszcze sześć krajów Azji Południowej: Bangladesz, Sri Lanka, Nepal, Malediwy, Bhutan i od 2007 r. Afganistan.

Reklama

"Indie przekazały przewodzącemu obecnie SAARC Nepalowi, że wzrost liczby przygranicznych ataków terrorystycznych w regionie ...stworzył atmosferę, która nie sprzyja udanemu przeprowadzeniu 19. szczytu SAARC" - oświadczyło indyjskie MSZ w komunikacie. "W zaistniałych okolicznościach rząd Indii nie może uczestniczyć w proponowanym szczycie w Islamabadzie" - dodano.

W ostatnim czasie napięcie w indyjskiej części Kaszmiru znacznie wzrosło. 8 lipca został tam zabity jeden z popularnych dowódców kaszmirskich separatystów i od tego czasu dochodzi w regionie do protestów ludności. W starciach ulicznych z siłami bezpieczeństwa zginęło w tym czasie co najmniej 78 cywilów, a tysiące odniosło rany.

Podzielony Kaszmir, do którego pretensje roszczą sobie Indie i Pakistan, od ponad 60 lat jest punktem zapalnym i był powodem wojen między tymi krajami. Większość mieszkańców Kaszmiru stanowią wyznawcy islamu; w regionie działają grupy zbrojne, które walczą o niepodległość lub o przyłączenie się do Pakistanu.

Indie oskarżają Pakistan o szkolenie i uzbrajanie rebeliantów, czemu ten zaprzecza. (PAP)

cyk/ mc/