"Poinformowałem premiera, że na skutek jego zachowania i ostatnich wydarzeń, a także biorąc pod uwagę mój brak zaufania do niego, rezygnuję z funkcji w rządzie i parlamencie, i robię sobie przerwę od polityki" - napisał Jaalon na Twitterze.

Biuro Netanjahu nie skomentowało na razie decyzji Jaalona.

Jaalon należy do Likudu, partii premiera, i - jak pisze Reuters - podziela jego pesymistyczny pogląd na szanse długotrwałego porozumienia z Palestyńczykami. Jednak niedawno między ministrem obrony a szefem rządu rozgorzał spór w sprawie procesu izraelskiego żołnierza, który dobił rannego, leżącego na ziemi palestyńskiego napastnika. Jaalon sprzeciwił się apelom o uniewinnienie wojskowego, podczas gdy Netanjahu nie zajął tak zdecydowanego stanowiska.

Wcześniej w tym tygodniu Netanjahu zaproponował stanowisko szefa resortu obrony skrajnie nacjonalistycznemu Awigdorowi Liebermanowi, byłemu ministrowi spraw zagranicznych. Premierowi zależy na włączeniu do rządowej koalicji partii Liebermana, Nasz Dom Izrael (IB). Dałoby to jego partii Likud kontrolę nad 67 mandatami w 120-miejscowym parlamencie, zamiast obecnej minimalnej większości wynoszącej 61 deputowanych.

Zmiana na kluczowym w Izraelu stanowisku ministra obrony może jeszcze bardziej osłabić wiarygodność rządu Netanjahu w kraju i za granicą - ocenia Reuters. Przypomina, że Jaalon zabiegał o wzmocnienie stosunków z USA, podczas gdy Netanjahu spierał się z amerykańskim prezydentem Barackiem Obamą w sprawie rozmów pokojowych z Palestyńczykami i porozumienia atomowego z Iranem.

Tymczasem Lieberman, którego nominacja - jak pisze Reuters - nie została dotąd potwierdzona, nie ma doświadczenia wojskowego i jest znany jako zwolennik bezkompromisowego stanowiska wobec Palestyńczyków i Egiptu, partnera Izraela w sprawach bezpieczeństwa w regionie. (PAP)