Akcja jakiej jeszcze nie było, wbrew zarzutom przygotowana optymalnie, przewidziano wiele wariantów. Tak warszawski sąd uzasadnił uniewinnienie trzech policjantów oskarżonych o niedopełnienie obowiązków podczas akcji w Magdalence w 2003 roku.
Uzasadnienie odczytała sędzia Anna Wierciszewska-Chojnowska. Podkreślała, że co do trojga oskarżonych nie można podnosić zarzutów dotyczących dowodzenia akcją, a jedynie nadzoru nad jej wykonaniem. Prokuratura chciała dla oskarżonych 2-ch lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat. Prokurator Andrzej Ołdakowski powiedział dziennikarzom, że uzasadnienie sądu było prawidłowe, jednak decyzja prokuratury, czy zaskarżać wyrok po raz trzeci zapadnie później.
- Proces Kiszczaka zawieszony z powodu złego stanu zdrowia
- Ekspert od kryminalistyki: W polskim wydaniu archiwum X to żaden oddział specjalny
- Naczelnicy policji nie stracą pracy za picie 4 czerwca? Rzecznik: czy trzeba tak drastycznie?
- Proces Kiszczaka nie ruszył. Obrońca zapomniał o procesie
- Solidarność wciąż walczy
- Po raz piąty rusza proces Kiszczaka ws. pacyfikacji kopalni Wujek
Jeden z oskarżonych - dowódca pododdziału antyterrorystycznego Jakub Jałoszyński - nie chciał komentować wyroku: "Ten wyrok ciąży na nas do dziś. To co z nami zrobiono, nikt nam tego nie wróci" - mówił rozżalony.
Oprócz Jałoszyńskiego na ławie oskarżonych zasiadła także Grażyna Biskupska - była naczelnik wydziału od walki z terrorem i Jan Pol były zastępca komendanta stołecznego.
W 2003 roku w Magdalence podczas próby zatrzymania groźnych przestępców zginęło dwóch funkcjonariuszy, a 16 zostało rannych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu