Funkcjonariusz usłyszał wyrok 30 miesięcy więzienia. Skazany jest jednym z czterech policjantów, którzy brali udział w interwencji.
Do incydentu, który zakończył się śmiercią Polaka, doszło ponad 7 lat temu na lotnisku w Vancouver. Po przylocie z Polski Dziekański, który nie znał angielskiego, nie był w stanie porozumieć się z personelem i pozostał na lotnisku. Po 10 godzinach stał się agresywny i zaczął rzucać krzesłami.
- Historię Polaka, który zmarł w wyniku użycia paralizatora, opowie kanadyjski film
- Koroner: Śmierć Polaka porażonego paralizatorem na lotnisku w Kanadzie to zabójstwo
- Proces kanadyjskich policjantów ws. śmierci Polaka porażonego paralizatorem dopiero w 2012 roku
- Proces kanadyjskich policjantów w sprawie Dziekańskiego znów przełożony
- Proces kanadyjskich policjantów ws. śmierci Polaka porażonego paralizatorem przesunięty na sierpień
Wezwani na miejsce czterej policjanci kilkakrotnie użyli paralizatorów, nawet wtedy gdy Polak im nie zagrażał. Funkcjonariusze nie ponieśli kary za nadużycie siły. Dwóch z nich sąd jednak uznał za winnych składania fałszywych zeznań i uzgadniania wspólnej wersji wydarzeń. Wczoraj sędzia z Vancouver William Ehrcke skazał jednego z nich - Kwesi Millingtona - na karę 30 miesięcy więzienia. Ehrcke podkreślił, że działania Millingtona uniemożliwiły ustalenie prawdy o zdarzeniu.
Matka Dziekańskiego Zofia Cisowska wyraziła radość z wyroku.
- Wreszcie doczekałam się choć częściowej sprawiedliwości - oświadczyła. Obrońcy skazanego policjanta zapowiedzieli odwołanie się od wyroku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu