To nie wojna dyplomatyczna - komentuje aktualne relacje polsko-rosyjskie rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski. Po ostatnich różnicach zdań dotyczących wyzwolenia obozu Auschwitz da się zaobserwować zaostrzenie retoryki polityków.

Jak mówił Wojciechowski dziennikarzom, polski resort dyplomacji stara się być stonowany w ocenach i wypowiedziach, a także zależy mu na utrzymaniu tego co dobre we wzajemnych relacjach. Dalsze zaostrzanie sporów nikomu nie będzie służyć, więc potrzebne będzie poszukiwanie konstruktywnych rozwiązań, zarówno w odniesieniu do kryzysu na Ukrainie, jak też innych kwestii - powiedział dziennikarzom rzecznik MSZ. Jednocześnie Marcin Wojciechowski zwrócił uwagę, że świat zachodni jest obecnie w szczególnym momencie, jeśli chodzi o podejmowanie decyzji dotyczących eskalacji konfliktu na wschodzie Ukrainy, być może stąd nerwowość i emocje. Chcielibyśmy jednak oddzielić kontekst dwustronny od międzynarodowego, a kwestie historyczne od politycznych - powiedział rzecznik MSZ.

W trakcie tarć na linii Moskwa-Warszawa rosyjski sąd orzekł o wyrzuceniu polskich urzędników z placówki konsularnej w Petersburgu. Także w Polsce rozmowy o rosyjskich placówkach dyplomatycznych nie doprowadziły do porozumienia. Wojciechowski pytany o roszczenia wobec Rosji za użytkowanie budynków w Polsce bez umów zapewnił, że nie mają one związku z obecnym napięciem dyplomatycznym.

Spośród kilkunastu budynków użytkowanych przez Rosję w Polsce, tylko w przypadku połowy - według strony polskiej - odbywa się to zgodnie z ważnymi umowami. - Brak dostatecznych uregulowań dotyczących placówek dyplomatycznych to nic nowego - mówił dziennikarzom Marcin Wojciechowski. Kwestie nieruchomości dyplomatycznych po obu stornach to stary problem, a negocjacje w tej sprawie toczą się od kilkunastu lat, więc powinno się je oddzielić od bieżącego kontekstu - dodał Wojciechowski.

Magistraty w Gdańsku i w Warszawie naliczają opłaty za użytkowanie budynków przez Rosję bez umowy, a dotychczasowe ustalenia nie przynoszą jednak rozwiązania dla sprawy.