"Jestem szczególnie wdzięczny Polsce za służenie jako podpora naszych wysiłków w niesieniu pomocy wojskowej, a także za ofiarowanie sprzętu wojskowego za ponad 1,7 mld dolarów" - oświadczył Austin na konferencji prasowej po zakończeniu czwartego spotkania ministrów obrony z ponad 50 państw wspierających Ukrainę.

Amerykański minister stwierdził, że znaczna część dyskusji dotyczyła tego, jak długoterminowo wspierać ukraińskie wojsko, m.in. poprzez szkolenia i mobilizację produkcji przemysłowej. Dodał, że kraje takie jak Polska, Czechy i Wielka Brytania "pracują ze swoimi krajowymi bazami przemysłowymi, by znaleźć sposoby na wspieranie Ukrainy jeszcze szybciej".

Austin zapowiedział również dostarczenie na Ukrainę czterech kolejnych wyrzutni systemów artylerii rakietowej HIMARS; dotychczas przekazano ich 12. Występujący razem z szefem Pentagonu na konferencji prasowej najwyższy rangą amerykański dowódca wojskowy generał Mark Milley zasugerował przy tym, że Ukraina otrzyma więcej takich systemów, choć zaznaczył, że czynnikiem ograniczającym dostawy może być dostępność pocisków.

Reklama

"Problemem nie są tak bardzo same wyrzutnie, ale problemem stanie się amunicja i tempo jej wykorzystywania. Przyglądamy się temu bardzo, bardzo uważnie każdego dnia i doradzamy sekretarzowi (Austinowi), gdzie poziom tej amunicji stwarza ryzyko dla naszych własnych sił i ich gotowości" - powiedział Milley. Ocenił, że sytuacja pod tym względem jest "OK" na przestrzeni najbliższych 2-3 miesięcy.

Zarówno Austin, jak i Milley chwalili sposób wykorzystywania broni przez Ukraińców oraz ich uderzenia w składy amunicji, elementy logistyki i dowodzenia wojsk rosyjskich, co "przyniesie dywidendy w nadchodzących tygodniach". Obaj sugerowali jednocześnie, że Ukraina nie otrzyma pocisków najdłuższego zasięgu do wyrzutni HIMARS, czyli rakiet ATACMS. Jak ocenił Milley, obecny zasięg dostarczanych rakiet GMLRS - 80 km - jest wystarczający dla potrzeb Ukraińców. Wyjaśnił też, że HIMARS może wystrzelić tylko pojedynczy pocisk ATACMS za jednym razem, podczas gdy w przypadku GMLRS - sześć.

Austin i Milley nie wykluczyli też szkolenia ukraińskich pilotów na amerykańskich myśliwcach F-15 i F-16, choć odmówili podania konkretów.

Odnosząc się do sytuacji na polu bitwy, szef Kolegium Połączonych Szefów Sztabów ocenił, że wojska rosyjskie w ostatnich miesiącach poczyniły jedynie niewielkie postępy okupione dużymi stratami. Dodał też, że według niego "Donbas nie jest jeszcze stracony" dla Ukraińców oraz zaznaczył, że Rosjanie są nękani nie tylko na linii frontu, ale także na tyłach, m.in. za sprawą "bardzo skutecznej sieci oporu".

"Mamy do czynienia z bardzo, bardzo ciężką wojną na wyniszczenie w Donbasie i o ile nie dojdzie do przełomu po którejkolwiek ze stron - co według naszych analityków nie jest zbyt prawdopodobne w bliskiej przyszłości (...) - prawdopodobnie będziemy mieli taką wojnę na wyniszczenie dopóki obie strony nie dostrzegą alternatywnej drogi wyjścia, być może negocjacji" - powiedział generał Milley.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

osk/ ap/