Przewodnicząca Komisji Europejskiej zapowiedziała w tym tygodniu, że UE przedstawi w marcu propozycję stworzenia europejskiego paszportu. Cyfrowy dokument (ma działać także jako aplikacja na smartfonie) miałby zawierać informację, czy dana osoba została zaszczepiona, a także wyniki przeprowadzonych testów lub zaświadczenie lekarskie potwierdzające przejście choroby. „Cyfrowa przepustka powinna ułatwić życie Europejczykom” – napisała na Twitterze Ursula von der Leyen. Dodała, że celem takiego rozwiązania jest stopniowe umożliwienie obywatelom państw członkowskich bezpiecznego przemieszczania się po Uni lub poza jej granicami – zarówno w celach zawodowych, jak i czysto turystycznych. Prace nad unijnym projektem będą trwały co najmniej trzy miesiące, dlatego cyfrowe paszporty pierwsi obywatele UE otrzymają najwcześniej w lipcu. Za wprowadzeniem takiej możliwości optuje także kanclerz Austrii Sebastian Kurz, który w wywiadzie dla „Bild Live” powiedział: „Jestem za tym, abyśmy w Europie wprowadzili zielony paszport. Tak jak w Izraelu. Najlepiej cyfrowo na telefonie komórkowym. Gdzie każdy odzyska wolność, którą tak bardzo cenimy”.

Na takie rozwiązanie liczy przede wszystkim uzależnione od turystyki południe Europy. Grecja, która wprowadziła już system paszportowy, uważa, że pomogłoby to w odbudowaniu branży po straconym ubiegłorocznym sezonie. Ale nie wszystkie państwa członkowskie podzielają grecki czy austriacki entuzjazm. – Nie powinno się uzależniać swobody przemieszczania po Europie od szczepień – ostrzegła w poniedziałek belgijska ministra spraw zagranicznych Sophie Wilmès. Wątpliwości mają również Niemcy i Francja. – Wszyscy zgodzili się, że potrzebujemy cyfrowego paszportu – przyznała wprawdzie Angela Merkel, ale zaraz dodała, że jego wprowadzenie nie oznacza, iż podróżować będą mogli tylko ci, którzy go otrzymają. Wszystko dlatego, że rządy w Paryżu i Berlinie obawiają się potencjalnej dyskryminacji niezaszczepionych Europejczyków. Chodzi głównie o młodych ludzi, którzy nie należą do grup priorytetowych i w większości nie będą zaszczepieni do wakacji. Wicepremier Grecji Akis Skertsos uważa jednak, że europejski dokument nie narazi nikogo na dyskryminację, bo niezaszczepieni turyści również będą mogli odwiedzić Grecję tego lata. W ich przypadku procedura będzie po prostu bardziej skomplikowana, gdyż uwzględni przymusowe testy lub kwarantannę.

O tym, że zielone paszport się sprawdzają, dobrze świadczy przykład Izraela, w którym od 21 lutego już działają cyfrowe zaświadczenia potwierdzające, że ich właściciele otrzymali dwie dawki szczepionki lub przeszli chorobę wywołaną wirusem. Certyfikat (ważny jest przez sześć miesięcy) otwiera przed jego posiadaczem drzwi do teatrów, siłowni, basenów oraz hoteli. Wciąż jednak są oni zobowiązani do przestrzegania szczególnych zasad bezpieczeństwa. Nie znika obowiązek noszenia maseczek czy zachowywania dystansu społecznego, a wydarzenia kulturalne są objęte limitem miejsc – w zamkniętych przestrzeniach teatrów i sal koncertowych może przebywać do 300 widzów, a w imprezach plenerowych może brać udział maksymalnie 500 osób. Izraelski rząd ma nadzieję, że wprowadzenie covidowych paszportów będzie stanowiło element kampanii promującej przyjmowanie szczepionek i przekona do nich nawet największych przeciwników. Niezależnie od toczącej się debaty wszystko wskazuje na to, że zielone certyfikaty, które dziś są eksperymentem realizowanym w pojedynczych miejscach na świecie, wkrótce mogą stać się czymś normalnym i powszechnie obowiązującym

Reklama