Marcin Hadaj: Politycy zepsuli nam wybory

Marcin Hadaj
Marcin HadajDGP / Wojciech Gorski
26 maja 2014

Za nami kolejne eurowybory. Dla większości Polaków nieistotne. Pokazała to śmiesznie niska frekwencja. Ale za żałosny wskaźnik odnotowany przy urnach nie należy winić wyborców. Odpowiedzialność poznoszą jedynie politycy, którzy en masse od lat robią wszystko, by nam wybory obrzydzić, psując w Polsce wszystko, co się da zepsuć.

Ale po kolei. Tak np. europoseł Migalski. Najpierw porzucił karierę naukowca, by z list PiS załapać się na sowite brukselskie synekury. Potem nie tylko zrobił woltę i PiS porzucił, ale zaczął niemal nonszalancko przechwalać się tym, ile to w Europie nazarabiał, choć lepiej byłoby używać zwrotu „ile wpłynęło mu na konto”, bo z zarabianiem w opinii większości uczciwych ludzi posada eurodeputowanego nie ma nic wspólnego. Napisał nawet książkę, w której pokazał mechanizmy wyszarpywania pieniędzy z europarlamentu wszelkimi możliwymi sposobami. Efekt – zbił majątek. I kandydował ponownie, zapewne z miernym skutkiem (wyniki poznamy najwcześniej dzisiaj).

Albo taki Michał Kamiński. Po tym jak opuścił PiS, by robić karierę w PJN, opuścił PJN i dołączył do PO. Skoczek? Nielojalny ślizgacz? Spocony ktoś łapiący władzę? A może żądny jedynie publicznego blichtru i euroapanaży zwykły, bezrefleksyjny karierowicz? To, co zrobił Kamiński, idąc w ślady innej politycznej chorągiewki, a do tego swojej koleżanki Joanny Kluzik-Rostkowskiej, dla części wyborców okazało się oburzające, dla innych tylko niesmaczne. Kamiński bez względu na wynik przeszedł już do annałów politycznego cwaniactwa i braku jakichkolwiek zasad – poza dbałością o stan własnego konta.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.