Raport został przygotowany rzetelnie, tezy w nim zawarte mają poparcie w faktach i zebranych materiałach, ale to nie znaczy, że nie jesteśmy otwarci na dyskusję - mówił zastępca komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy smoleńskiej płk Mirosław Grochowski.

"Nie mamy potwierdzenia w faktach, że były jakiekolwiek naciski na załogę. Analizując zapis głosów w kabinie nie odnaleźliśmy ani jednego fragmentu, który by wskazywał, że generał Błasik w jakikolwiek sposób wpływał na załogę" - powiedział we wtorek płk Grochowski, na briefingu prasowym w MSWiA.

"Padło na konferencji, że MAK odnosi się do faktów, a nie do hipotez. Faktem jest, że pan generał nie wywierał żadnej bezpośredniej presji na załogę. Hipotezą jest, że jego obecność wywierała tę presję" - powiedział członek komisji Maciej Lasek.

Jak dodał Grochowski, rosyjski kontroler nie powinien dopuścić do tego, żeby zastępca bazy w Twerze nawiązał korespondencję radiową z polską załogą, co - jak przypomniał Grochowski - miało miejsce.

Powtórzył, że polska komisja nie orzekała o winie czy o odpowiedzialności kogokolwiek. "Nie będziemy szacowali, ile procent może być odpowiedzialności czy przyczyn. To można tylko w jeden sposób rozwiązać, na zasadzie merytorycznej dyskusji, przedstawienia argumentów, faktów" - powiedział Grochowski.

"Wszystkim nam zależy na tym, żeby dogłębnie, w 100 procentach, badanie tej katastrofy było wyjaśnione. To jest naszym celem i tylko dlatego chcemy współpracować z każdym, kto może nam takiej pomocy udzielić" - powiedział inny członek komisji Maciej Lasek.