Agencje PR kryją przed wygooglaniem. Pomogą ukryć romans, uciszyć skandal i niepochlebne opinie

6 czerwca 2011

Ukrycie romansu, uciszenie skandalu i niepochlebnych opinii – takie usługi proponują agencje PR zajmujące się kreowaniem wirtualnego wizerunku. Celebryci, politycy, miejsca turystyczne, a nawet spółki notowane na giełdzie nie szczędzą pieniędzy, by kamuflować niekorzystne treści w wyszukiwarce Google. Ich cel jest odwrotny do tego, który stosują firmy pragnące się wylansować. Chodzi o to, by wynik wyszukiwania był jak najgorzej spozycjonowany.

Aż 90 proc. użytkowników internetu ogranicza się do przejrzenia pierwszej strony wyników wyszukiwania. Właśnie taki nawyk stanowi główne źródło dochodu dla PR-owców, którzy za pomocą kilku trików podbijają popularność stron z korzystną dla ich klientów informacją, a obniżają z niekorzystną.

Na portalach społecznościowych roi się od tysięcy fikcyjnych kont założonych przez takie agencje. Konta sterowane są oprogramowaniem, które imituje ludzkie zachowanie. Fikcyjni użytkownicy pochlebnie komentują klienta i zamieszczają linki odsyłające jedynie do stron z pozytywną opinią. To właśnie na liczbie odsyłaczy głównie opiera się Google przy układaniu kolejności wyświetlanych stron. W rezultacie niekorzystne informacje spychane są na koniec kolejki.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.