Reszcie pozostaje 800-tysięczna armia znachorów, których w Rosji jest więcej niż lekarzy (600 tys.). – Mag w ósmym pokoleniu. Stuprocentowa gwarancja uwolnienia się od narkotyków. Leczenie na odległość poprzez zdjęcie uzależnionego – reklamują się w gazetach i internecie.
Równie „skuteczną” terapię proponują sekty i ośrodki religijne. Tyle że są one raczej przedsiębiorstwami wykorzystującymi darmową siłę roboczą. Największa rosyjska organizacja religijna trudniąca się leczeniem narkomanii, Odrodzenie Rosji, ma aż 350 ośrodków. Całe leczenie opiera się na intensywnej fizycznej pracy przez 12 godzin na dobę.
Podopieczni sprzątają ulice, myją klatki schodowe czy zwłoki w kostnicach. Pieniądze, jakie płaci zleceniodawca, trafiają do kasy ośrodka. Eksperci szacują, że roczne dochody takiego centrum sięgają nawet 120 mln rubli (12 mln zł), które na dodatek nie podlegają opodatkowaniu.
W ciągu ostatnich 18 lat liczba Rosjan uzależnionych od narkotyków wzrosła 20 razy i jest najwyższa na świecie. Tymczasem w kraju tym istnieją tylko cztery państwowe ośrodki leczące osoby uzależnione.