04.07. Warszawa (PAP) - Sondażowe wyniki dają zwycięstwo Bronisławowi Komorowskiemu w II turze wyborów prezydenckich. Według różnych sondaży głosowało na niego od 51,6 proc. do 53,1 proc. wyborców. Jarosława Kaczyńskiego poparło od 46,9 proc. do 48,4 proc. wyborców. Oficjalne wyniki Państwowa Komisja Wyborcza ma podać w poniedziałek po południu.
Według TNS OBOP frekwencja wyniosła 56,2 proc.; według - MB SMG/KRC - 57 proc., a według Homo Homini - 58,5 proc.
Po ogłoszeniu pierwszych wyników sondażowych Komorowski powiedział, że wygrała polska demokracja, co widać po frekwencji i ogromnym zaangażowaniu Polaków, w ten najważniejszy demokratyczny akt, jakim są wybory. "Wspólnym wysiłkiem zadbamy, aby przyszła prezydentura była prezydenturą wszystkich Polaków jednoczącą, a nie dzielącą" - mówił, dodając, że z "największą butelką szampana" trzeba poczekać do poniedziałku.
Kandydat PO podziękował wszystkim, którzy wzięli udział w wyborach, pogratulował też wyniku Jarosławowi Kaczyńskiemu, a także kandydatom, którzy wzięli udział w I turze wyborów. "Gratuluję znakomitego wyniku oraz tego, że - jak mało kiedy - widać, że Polska, aczkolwiek prawie podzielona równo, prawie pół na pół, jest jednak Polską wspólną" - podkreślał Komorowski. "Jest Polską, która zasługuje na to, aby w niej zgoda budowała, bo Polska jest najważniejsza" - dodał Komorowski.
Jak mówił, to była niezwykle trudna kampania, która udowodniła jednak, że państwo polskie w najtrudniejszych nawet momentach zdaje egzamin. "My do was wszystkich mówimy: chodźcie razem w imię nadrzędnego interesu Polski, bo zgoda buduje i Polska jest najważniejsza" - powiedział Komorowski, nawiązując do haseł wyborczych: swego oraz swojego konkurenta.
Kaczyński pogratulował Komorowskiemu oraz podziękował tym, którzy wzięli udział w wyborach, a w szczególności tym, którzy oddali na niego swój głos. "Polska się zmieniła i naszym zadaniem jest z tej zgromadzonej siły skorzystać, musimy dalej zmieniać Polskę, przed nami kolejne wybory: samorządowe, parlamentarne, musimy być nadal zmobilizowani, musimy zwyciężyć" - przekonywał.
"Musimy pamiętać, że aby zwyciężyć, trzeba pamiętać o maksymie Józefa Piłsudskiego +zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska, być zwyciężonym, a nie ulec, to zwycięstwo+" - powiedział Kaczyński.
"I chciałbym, w tym momencie, wspomnieć także tego, i tych, dzięki których tu jesteśmy: mojego brata, innych poległych w katastrofie smoleńskiej" - powiedział Kaczyński. Prezes PiS apelował, by pamiętać o tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem, bo "z ich tragicznej, męczeńskiej śmierci wyrósł ten ruch, który doprowadził do dzisiejszego wyniku".
Premier Donald Tusk w sztabie kandydata PO powiedział dziennikarzom, że jeśli wynik się potwierdzi, to będzie jedna z najszczęśliwszych chwil w jego życiu. "Mam wielkie uczucie ulgi" - przyznał.
Zapowiedział, że jeśli potwierdzi się wygrana Komorowskiego to on, jako szef rządu, będzie przekonywał partnerów w parlamencie do wprowadzenia tzw. reguły wydatkowej, zgodnie z którą wydatki tzw. elastyczne i nowe wydatki sztywne nie będą mogły rosnąć w stopniu wyższym niż jeden punkt procentowy powyżej inflacji.
"Polska jest najważniejsza i dlatego Polacy chcą zgody, współdziałania, nie zgody na wszystko, ale zgody w duchu solidarności i wolności, demokracji i tych wszystkich wartości, których uczyły nas nasze największe autorytety - i świeckie, i duchowne, o których niekiedy się już zapomina" - podkreślił Władysław Bartoszewski.
O zielonym świetle dla reform w przypadku wygranej Komorowskiego mówił też minister finansów Jacek Rostowski, a także politycy koalicyjnego PSL. "Zwyciężyła Polska bardziej modernizacyjna, która chce pójść do przodu i chwała za to" - powiedział PAP szef klubu PSL Stanisław Żelichowski.
Zadowolenie z wyniku deklarowali też politycy PiS. "Paradoksalnie ten dobry wynik, ale nie zwycięstwo, to jest bardzo dobra podstawa do budowania silnego PiS i bardzo dobrego miejsca w blokach startowych w kolejnych wyborach, zarówno samorządowych i parlamentarnych" - mówiła szefowa sztabu kandydata PiS Joanna Kluzik-Rostkowska. Oceniła, że nie jest rozczarowana wynikiem, ale zadowolona z tego, że udało się odbudować zaufanie do Jarosława Kaczyńskiego oraz do PiS.
"Nie ukrywam, że czekamy teraz na te szybkie działania w sprawie finansowania in vitro, parytetów, przedszkoli i żłobków" - mówiła Kluzik-Rostkowska.
Posłowie PiS w komentarzach podkreślali, że Jarosław Kaczyński uzyskał dobry wynik. Podkreślali, że z ostateczną opinią należy poczekać na oficjalny rezultat wyborów. "To niewielka porażka. Nasz kandydat prawie dogonił kandydata PO, który miał na starcie dużą przewagę" - mówił poseł PiS Andrzej Dera.
Wiceszef PiS Adam Lipiński w rozmowie z dziennikarzami podkreślił, że wynik Kaczyńskiego to "wielki sukces". "Nawet gdyby nam się nie udało wygrać, to ten wynik jest olbrzymim sukcesem" - ocenił. Według p.o. szefa klubu PiS Marka Kuchcińskiego różnica w wynikach sondażowych jest bardzo niewielka i należy być bardzo ostrożnym z oceną. Jego zdaniem taki rezultat Jarosława Kaczyńskiego powoduje, że w partii wytworzy się "poczucie większego zaangażowania i determinacji".
"To czas próby dla rządu Donalda Tuska" - podkreślił były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Także eksperci podkreślają, że wygrana Komorowskiego oznacza przejęcie przez PO i pełni władzy, i odpowiedzialności.
Zwrócił na to uwagę politolog dr Jarosław Och, według którego - PO będzie musiała realizować obietnice wyborcze Bronisława Komorowskiego oraz udowodnić, że monopol władzy nie jest zagrożeniem.
Prof. Jacek Wódz ocenił, że Polska jest podzielona pół na pół w sympatiach politycznych, a sondażowy wynik wyborów prezydenckich pokazuje, że nadal istnieje ciągłość podziału z poprzednich wyborów.
Z kolei politolog prof. Kazimierz Kik wskazał, że wygrana Komorowskiego to zasługa elektoratu lewicy oraz większej niż w I turze frekwencji.
PKW oficjalne wyniki II tury wyborów prezydenckich ogłosić ma w poniedziałek po południu. Na wtorek na Zamku Królewskim zaplanowana jest uroczystość wręczenia prezydentowi-elektowi uchwały o wyborze.
Oficjalne zaprzysiężenie nowego prezydenta odbędzie się prawdopodobnie dopiero za miesiąc. Tyle bowiem ma Sąd Najwyższy na rozpatrzenie ewentualnych protestów wyborczych i ogłoszenie ważności wyborów prezydenckich.(PAP)
sdd/ bk/ woj/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu