Jolanta Szymanek-Deresz, wiceszefowa SLD, posłanka klubu Lewicy, wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, współpracowniczka Aleksandra Kwaśniewskiego w czasie jego prezydentury, zginęła w sobotę w katastrofie prezydenckiego samolotu w Smoleńsku.
"Jedna z najwybitniejszych przedstawicielek polskiej współczesnej lewicy, była szefową Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, była świetnym prawnikiem, świetną tenisistką, kompetentna, niezwykle życzliwa ludziom" - powiedział o niej premier Donald Tusk podczas ceremonii powitania trumien z ciałami ofiar katastrofy.
"Kiedy przyjdzie na mnie smutek, słucham poważnej muzyki, choć nie stronię od rozrywkowej. Smutek jest jednak rzadkością, bo mam rodzinę, bo mam przyjaciół, bo czuję się potrzebna. Jestem w kwiecie wieku, pełna energii, zdrowie mi dopisuje, humor także. Z optymizmem patrzę w przyszłość. A ten sposób patrzenia polecam każdemu" - pisała o sobie na swej stronie internetowej.
Urodziła się w 1954 r. w Przedborzu (woj. łódzkie). Pochodziła z rodziny prawniczej - jej ojciec, Tadeusz Szymanek, był sędzią Sądu Najwyższego i prezesem Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN. Kontynuowała rodzinną tradycję - w 1977 r. ukończyła prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Po ukończeniu aplikacji sądowej pracowała w Sądzie Rejonowym dla m. st. Warszawy. W 1987 r. po zdaniu egzaminu adwokackiego rozpoczęła pracę w kancelarii adwokackiej. Od 1996 r. była członkiem Międzynarodowej Ligi Prawa Konkurencji.
Od 3 stycznia 2000 roku zajmowała stanowisko podsekretarza stanu w kancelarii ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, a od 13 czerwca 2000 r. pełniła funkcję jej szefa. Kierowała prezydencką kancelarią także w trakcie drugiej kadencji Aleksandra Kwaśniewskiego. We wrześniu 2005 r. Szymanek-Deresz została po raz pierwszy posłanką, w wyborach parlamentarnych 2007 r. po raz drugi uzyskała mandat poselski - była członkinią klubu poselskiego Lewicy.
W czerwcu na kongresie SLD została wybrana wiceszefową partii. W 2009 r. bez powodzenia kandydowała do Parlamentu Europejskiego.
"Utalentowana, energiczna, piękna kobieta" - wspominał b. prezydent Aleksander Kwaśniewski. "Do tego lojalna i bardzo pracowita. Aby dobrze wypełniać obowiązki, nauczyła się języka angielskiego. Wcześniej przez lata z powodzeniem pracowała jako adwokat, ale gdy weszła w polityczny świat, nadzwyczaj szybko i świetnie się w nim odnalazła" - wspominał Kwaśniewski.
"Bardzo często długo rozmawialiśmy. Jola tak właśnie uczyła się polityki, wiele jej wyjaśniałem, bo chciała szybko wszystko zrozumieć, wszystkiego dokładnie się dowiedzieć" - podkreślił Kwaśniewski w wywiadzie zamieszczonym na stronach internetowych "Dziennika Gazety Prawnej".
Jako ciepłą i serdeczną osobę zapamięta Szymanek-Deresz były szef Sojuszu Wojciech Olejniczak. "Pamiętam, jak urodziła się moja córka Marysia, spotkaliśmy się wtedy, była też z nami Iza Jaruga-Nowacka. Pamiętam, jak one cieszyły się z narodzin mojego dziecka. Same oczekiwały, żeby ich córki już wkrótce miały własne dzieci" - wspomina Olejniczak w rozmowie z PAP.
Szymanek-Deresz pasjonował sport. Olejniczak wspomina, że doskonale grała w tenisa. "Ogrywała wszystkich, wygrywała ze wszystkimi facetami w Sejmie - i Jurkiem Szmajdzińskim, i Jerzym Fedorowiczem i Zbigniewem Chlebowskim. Była naprawdę najlepsza" - mówi b. lider Sojuszu. W 2007 roku posłanka Lewicy wygrała turniej tenisowy parlamentarzystów we Wrocławiu.
Szymanek-Deresz uwielbiała też literaturę czeską. Jak wspominała na swej stronie internetowej, "umiłowanie to" przywiozła z Pragi, gdzie jej mąż - dziennikarz Paweł Deresz - przez kilka lat był korespondentem polskiej prasy. "Nie dziwota - podkreślała - skoro zaprzyjaźniliśmy się z samym Bohumilem Hrabalem".
W czasie wolnym, oprócz gry w tenisa - jak sama pisała - lubiła też wraz z mężem spotykać się z przyjaciółmi przy kuflu piwa. To również - jak podkreślała na swej stronie internetowej - "pozostałość" po latach spędzonych wśród naszych południowych sąsiadów.
O rodzinie napisała ponadto: "co wieczór spotykamy się w domu na podsumowaniu dnia, swoich sukcesów i porażek. Tak jak w normalnej rodzinie, pełnej ciepła i wzajemnego zrozumienia. Wspólnie pielęgnujemy ogródek i wspominamy swego czwartego domownika, suczkę-jamniczkę, Nutkę, która towarzyszyła nam przez ostatnich dziesięć lat". Szymanek-Deresz osierociła córkę Katarzynę, również prawniczkę.
Posłanka Lewicy uchodziła za wzór elegancji. Dziennikarze Polskiego Radia często wspominali, że kiedy zapraszali ją wcześnie rano do "Sygnałów Dnia", zawsze przyjeżdżała do studia na długo przed rozpoczęciem audycji, pięknie ubrana, w zadbanej fryzurze i makijażu.
Dobry gust Szymanek-Deresz docenił też tygodnik "Wprost", który w 2007 roku wybrał ją najlepiej ubraną posłanką. "Z wzajemnością kocha biel, która podkreśla jej opaleniznę", "zawsze starannie ułożona, bardzo kobieca fryzura", "doskonale dobrane dodatki, buty i torebki" - można było przeczytać w werdykcie.
W Sejmie i w SLD Szymanek-Deresz specjalizowała się w sprawach międzynarodowych. Występując po raz ostatni na forum Sejmu, w czasie debaty o priorytetach polskiej polityki zagranicznej na 2010 rok, przekonywała, że nasz kraj ma szansę być jednym z najważniejszych krajów UE. "Ma też olbrzymią możliwość realizowania misji: +silna Polska w silnej Europie+. (...) Polska winna inicjować rzeczowe rozmowy na temat przyszłości Europy (...). Nasza aktywność także oznacza, że powinniśmy brać czynny udział w reformie jej ustroju" - mówiła posłanka.
W Sejmie, w którym zasiadała już drugą kadencję, zajmowała się też problematyką konstytucyjną. Była członkinią komisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia poselskich projektów ustaw o zmianie konstytucji. Jak wielokrotnie deklarowała, była zwolenniczką pozostawienia ustawy zasadniczej w obecnym kształcie. Apelowała, by ewentualne jej zmiany wprowadzać po dyskusji, konsultacjach.
Profesjonalizm Szymanek-Deresz doceniali partyjni i klubowi koledzy. Szef SLD Grzegorz Napieralski powiedział o niej: "symbol rzetelności, uczciwości, ale przede wszystkim osoba, która ma na celu dobro państwa". "Osoba dynamiczna i kompetentna" - to z kolei opinia wicemarszałka Sejmu Jerzego Szmajdzińskiego, który również zginął w sobotniej katastrofie.
W 2006 r. Szymanek-Deresz zwyciężyła w rankingu "Polityki" na 12 najlepszych posłów - wyróżnionych za pracowitość, wiedzę, kompetencje, kulturę polityczną oraz chęć i umiejętność rozmowy z opozycyjnymi środowiskami.
Polityk SLD Jerzy Wenderlich rozmawiał ostatni raz z Szymanek-Deresz w czwartek - dwa dni przed katastrofą, w której zginęła. "Odbywała się wtedy debata na temat polityki zagranicznej. Zobaczyłem wcześnie rano Jolę w kuluarach sejmowych, ona w imieniu Lewicy miała zabierać głos, więc podszedłem do niej: +Jola, to że wypadniesz pięknie, kompetentnie, fenomenalnie, każdy ci o tym będzie mówić, więc pozwól, że ja powiem, jako pierwszy mężczyzna coś, czego na pewno ci dziś nikt nie powiedział: masz piękną, nową fryzurę...+ I Jola tak po przyjacielsku mnie klepnęła, po przyjacielsku przytuliła i poszliśmy dalej. To jest ten do wklejenia w dożywotnią pamięć uśmiechnięty obrazek na temat naszych relacji, raczej takich przyjaznych, kuluarowych, nie tych, które płynęły z prac" - wspominał Wenderlich.(PAP)