Leszek Deptuła, poseł PSL, były marszałek województwa podkarpackiego zginął w katastrofie lotniczej, towarzysząc prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu w podróży na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.
"Lekarz weterynarii oddany polskiej wsi" - powiedział premier Donald Tusk podczas ceremonii powitania trumien z ciałami ofiar katastrofy.
Dla wspominających go znajomych był patriotą, człowiekiem żyjącym niezwykle intensywnie, samorządowcem "z krwi i kości", który zawsze myślał o Podkarpaciu.
Z wykształcenia był lekarzem weterynarii; w 1978 r. ukończył wydział medycyny weterynaryjnej Akademii Rolniczej w Lublinie. Od zakończenia studiów związany był z lecznicą dla zwierząt w Wadowicach Dolnych na Podkarpaciu.
W latach 2002-2006 Deptuła był marszałkiem województwa podkarpackiego. Jego ówczesny zastępca, a obecnie wojewoda podkarpacki Mirosław Karapyta powiedział PAP, że Deptułę będzie pamiętał jako gorącego patriotę.
"Wszystkie swoje role społeczne wykonywał z głębokim przekonaniem. W ostatnim okresie, kiedy siedział w ławach poselskich, zawsze myślał o lokalnych problemach. Zawsze kiedy rozmawiał ze mną, pytał o problemy województwa" - mówił wojewoda.
Karapyta wspomina, że Deptuła był tym marszałkiem, który wprowadził Podkarpacie do Unii Europejskiej. "To wtedy kształtowały się najważniejsze programy unijne i on tym ciągle żył, nawet jako parlamentarzysta. Był dla mnie z krwi i kości samorządowcem, i takim pozostanie w mojej pamięci" - dodał.
W wyborach parlamentarnych w 2007 r. Deptuła zdobył mandat poselski, otrzymując w okręgu rzeszowskim ponad 6 tys. głosów. Dariusz Krawiec, dyrektor jego biura poselskiego, powiedział PAP, że poseł był osobą niezwykle ciepłą i życzliwą.
"Nawet kiedy ktoś popełnił jakiś błąd, czy - jak mówił pan poseł - coś +umknęło+, to nigdy nie podnosił głosu. Zawsze był uprzejmy" - mówił Krawiec.
Wspominał, że Deptuła był ciągle w ruchu, odbywał po kilka spotkań dziennie. "Nasza ostatnia rozmowa miała miejsce w piątek i była charakterystyczna. Jak zawsze pan poseł gdzieś się spieszył, rozmawiał nie tylko ze mną, słyszałem w telefonie, że kogoś też pozdrawiał, słychać było jakieś inne rozmowy. Ciągle pędził, żył intensywnie. Taki był" - mówił Krawiec.
Deptuła zasiadał w kilku komisjach sejmowych, w tym m.in. w komisji śledczej ds. nacisków; był jej wiceprzewodniczącym.
"Pan poseł, kiedy przyjeżdżał do biura, nigdy nie zamykał drzwi do swojego gabinetu - to było charakterystyczne. Zawsze ilekroć, ktoś przychodził - przyjmował go od razu. Nie lubił, żeby zapisywać spotkania na konkretne godziny; jak był w biurze, zawsze znalazł czas, aby przyjąć swoich wyborców" - opowiadał Krawiec.
Podkreślił, że Deptuła w swojej działalności dbał o lokalną społeczność. "Uważał, że jeśli mocne będą gminy +małe ojczyzny+ - jak mawiał - to w Polsce będzie dobrze. To najbardziej liczyło się dla niego" - mówił Krawiec.
Leszek Deptuła był żonaty. Miał dwóch synów: Tomasza i Michała.(PAP)