Dorastające córki szkodzą politykom

12 września 2009

Dziecko to dla polityka zguba. Nie chodzi o nieślubne, zmajstrowane na boku podczas wizyty w terenie, tylko własne, odchowane i przytulające się do taty na wyborczych wiecach.

Po pierwsze, dziecko zaczyna wtedy wyprawiać różne charakterystyczne dla tego wieku wariactwa, czyli wiadomo: tu jakieś ćpanko, tu przygodny seks, tu jazda
po pijaku samochodem. W Stanach Zjednoczonych tuszowaniem takich wybryków i niwelowaniem ich skutków zajmują się poważne służby.

W Polsce ta aparatura działa jednak trochę gorzej. Gdy niejaki Przemysław Wałęsa spowodował w 1993 roku ciężki w skutkach wypadek samochodowy, to zelżył policję, która przyjechała na miejsce wypadku, a finalnie z owego miejsca zwiał. Jego adwokat bronił go tak zażarcie, że facet i tak dostał dwa lata w zawieszeniu na cztery, a zdiagnozowaną przez adwokata "pomroczność jasną" do dzisiaj przypisuje Wałęsom cała Polska.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.