Najpierw była próba, później walka o najlepsze miejsca i rozgrzewający publikę Paul Oakenfold. Wreszcie koncert, "Sto lat!" polskich fanów, akcja "białe serca", wzruszenie piosenkarki i... "Game Over". Przypomnijmy sobie wczorajszy występ na Bemowie ikony popu - Madonny.
Przed bramą wejściową Lotniska Bemowo fani piosenkarki gromadzili się od wczesnych godzin porannych. Wśród poprzebieranych za idolkę miłośników Madonny znalazła się grupa przeciwników koncertu. Kilka osób trzymało portrety Madonny i transparent "Wybór prosty: albo cywilizacja życia, albo szambo".
Kiedy po 17 otworzyły się bramki lotniska, wróciło wspomnienie złotych lat PRL-u
Kilkadziesiąt tysięcy ludzi w kolejce drepczących do celu i jedno pytanie „Dlaczego na koncertach nie może być tyle bramek, żeby nie trzeba było stać kilkadziesiąt minut w otępiającym ścisku?!”. Oj, było ciężko…
Wszyscy szczęśliwie, przechodząc uprzednio kilkubramkową odprawę, dostali się na teren koncertu. Większość od razu popędziła pod scenę… Oczekiwanie na Madonnę od 19:30 umilał didżejski set Paula Oakenfolda. Główna gwiazda wieczoru weszła na olbrzymią scenę ozdobioną dwiema gigantycznymi literami „M” z opóźnieniem. Około godziny 21:20 Madonna wjechała na tronie i utworem "Candy Shop" rozpoczęła swój pierwszy koncert w Polsce.
Hołd dla Jacksona
Potem były największe przeboje piosenkarki i hołd oddany Michaelowi Jacksonowi. Rozbrzmiały dźwięki "Billie Jean", a jeden z tancerzy udawał tańczącego Jacko. Przypomnijmy, że w tym samym miejscu, gdzie w sobotę 15 sierpnia zaśpiewała królowa muzyki pop, trzynaście lat temu wystąpił właśnie Jackson. Jego koncert 20 września 1996 roku zgromadził rekordową 120-tysięczną publiczność! Madonnie do jego wyniku zabrakło „marne” 40 tysięcy...
Nie obyło się bez obiecywanej przez fanów akcji specjalnej. W trakcie utworu "You must love me" ludzie na lotnisku podnieśli w górę przygotowane wcześniej, wycięte z papieru białe serca. Zaśpiewali też piosenkarce "Sto lat!", co musiało ją lekko zaskoczyć, zwłaszcza że na pewno nie brała lekcji polskiego przed koncertem…
Koncert zakończył kilkanaście minut po 23. wielki napis "Game Over"
Fani rozchodzili się do domów, na dworce autobusowe… Ich powrót do domów późnym wieczorem można by nazwać "wojną o tramwaj".
Światowe media o koncercie Madonny w Warszawie
"Wbrew protestom katolików i nacjonalistów, koncert Madonny odbył się w dniu jednego z najważniejszych świąt religijnych w Polsce" - donosi Reuters. "Pop diwa musiała wyprowadzić z równowagi niektórych polskich katolików swoim pierwszym koncertem kolidującym z tym wielkim świętem."
Z kolei Associated Press przypomina o zjednoczeniu kilkudziesięciu tysięcy gardeł w życzeniach "wszystkiego najlepszego" z okazji urodzin, które Madonna obchodziła dzień po warszawskim występie. "W przerwie między piosenkami ["Doli, Doli" i "You Must Love Me" - przyp. red.] publiczność zaśpiewała tradycyjne polskie "Sto lat"."
"Czuję waszą miłość" - Madonna odwdzięczyła się wielotysięcznemu tłumowi zgromadzonemu na wielkim zielonym polu jej ostatniego przystanku na trasie "Sticky & Sweet". Wielu z fanów stojących blisko sceny trzymało w górze papierowe serca. Na jednym można było przeczytać: "Adopt me" (Adoptuj mnie).
Również AP.com przypomina o demonstracji kilkunastu osób przed wejściem na teren koncertu oraz katolickich grupach nacisku, którzy protestami w ostatnich tygodniach próbowali wpłynąć na zmianę daty koncertu "Material Girl".
Czytaj więcej na dziennik.pl.