PiS złożyło wniosek o wotum nieufności wobec szefa resortu finansów 25 maja. Zarzuca mu utrzymywanie nierealnych założeń dotyczących deficytu budżetowego i formułowanie przez "sprzecznych komunikatów osłabiających wiarygodność Polski". Autorzy wniosku uważają ponadto, że Rostowski przez cały okres urzędowania "wielokrotnie wykazał się biernością oraz niezdecydowaniem", a resort pod jego kierownictwem zamiast walczyć z recesją, przyczynia się do osłabienia gospodarki.
Wniosek PiS będzie dziś rozpatrywany w Sejmie
Napieralski przyznał, że szanse na odwołanie Rostowskiego są - przy większości koalicyjnej PO-PSL - niewielkie. "Ale trzeba próbować, trzeba pokazać Polakom, gdzie leży wina złej sytuacji, tego, że mogą stracić prace, że może być problem z rentami i emeryturami" - zaznaczył.
Szef SLD ocenił, że Rostowski - jako minister finansów - podjął "pasmo bardzo złych decyzji"
"Po pierwsze niechęć do współpracy nad budżetem na początku roku, po drugie polityka ochładzania gospodarki, a nie jej pobudzenia, po trzecie złe przewidywania, co do kryzysu w Polsce i po czwarte brak skutecznych działań walki z kryzysem" - powiedział Napieralski.
Jak podkreślił, takie zarzuty dyskwalifikują Rostowskiego jako ministra finansów.
Przedstawiciele PO i PSL oceniają, że wniosek ma charakter polityczny. We wtorek sejmowa Komisja Finansów Publicznych negatywnie zaopiniowała wniosek PiS o odwołanie Rostowskiego ze stanowiska. W związku z brakiem rekomendacji komisji i większościowego poparcia, wniosek o wotum nieufności wobec szefa resortu finansów zostanie najprawdopodobniej odrzucony.