Kimi Raikkonen, który rozbił w ubiegły weekend samochód w Rally della Marca we Włoszech zapowiedział, że nie zakończy uczestnictwa w rajdach, ani wyścigach skuterów śnieżnych pomimo że są to sporty, w których łatwo jest o kontuzje.

Szwedzki dziennik "Metro" opisał że "Raikkonen uprawia sporty o wiele bardziej niebezpieczne niż F-1. To hobby wyjątkowo niezdrowe dla kierowcy F-1. Jeździ prywatnie na bardzo szybkich motocyklach, startuje w Finlandii w wyścigach skuterów śnieżnych, a ostatnio w rajdach samochodowych".

"Wiele razy potłukłem się, zwłaszcza na skuterach śnieżnych, na których się ścigam i jeżdżę w crossie, ale za każdym razem wstawałem i wsiadałem ponownie. Jeszcze nigdy nie złamałem ręki ani nogi i tak długo jak będę mógł podnieść się po upadku czy kraksie i wsiąść do bolidu F-1, będę się ścigał na śniegu. Ten sport daje mi największą satysfakcję" - powiedział Raikkonen na łamach "Metra".

Dziennikarze gazety podkreślili, że wchodząc do parku maszynowego na treningach F-1 od razu można znaleźć Raikkonena po widoku wielkiego czarnego motocykla z napisem na baku "Iceman" pilnowanego przez ogromnego ochroniarza. Motocykl ten, który jest potworem swojego gatunku wygląda bardziej ekstremalnie niż nawet bolid Ferrari.

Motocykl marki Waltz Hard Core kosztuje od 30 do 90 tys. euro. Egzemplarz Raikkonena został zbudowany na zamówienie, według specyfikacji kierowcy i był znacznie droższy.

"Mam takie dwa i każdą wolną chwilę spędzam na tych maszynach. Z grupą przyjaciół robimy motocyklowe wycieczki nie schodząc z siodeł nawet przez kilkanaście dni" - wyjawił Fin.

Rajdowy pilot Raikkonena Kaj Lindstroem powiedział szwedzkiemu dziennikowi "Aftonbladet", że pomimo wypadku w Rally Della Marca z całą pewnością Kimi wystartuje w którymś z rajdów jeszcze w tym roku.

Lindstroem, który był w swoim czasie pilotem czterokrotnego mistrza świata WRC w latach 1996-99 Tommiego Makkinena podkreślił, że "Raikkonen posiada ogromny talent kierowcy rajdowego. Świetnie sobie radzi zwłaszcza na śniegu i nawierzchniach szutrowych. Ostatni wypadek nie był spowodowany brakiem koncentracji czy umiejętności, lecz defektem skrzyni biegów".

Raikkonen wystąpił w styczniu w fińskim rajdzie Laponii, Arctic Lappland Rally, w którym jechał również mistrz świata F-1 z 1998 i 1999 roku Mika Hakkinen. W lutym rywalizował w fińskim Vaakuna Rally.

Na pytanie szwedzkich dziennikarzy, dlaczego nie gra jak inni kierowcy F-1 w golfa Raikkonen odpowiedział: "Golf nie jest dla mnie sportem ekstremalnym i zanudziłbym się na śmierć. Mieszkam w Szwajcarii i wolę wsiąść na motor i jeździć po krętych górskich drogach. Najbardziej lubię te alpejskie, kiedy udaję się do Włoch."