W Korei Północnej w końcu ubiegłego roku skazano na karę śmierci i stracono wysokiej rangi działacza partyjnego, odpowiedzialnego za stosunki z Koreą Południową - ujawniła we wtorek południowokoreańska agencja Yonhap.
Informacji takiej nie chciało potwierdzić południowokoreańskie Ministerstwo ds. Zjednoczenia Korei.
Według agencji Yonhap, Dzo Sung Czol (ang. Choe Sung-chol) w połowie zeszłego roku zniknął ze sceny politycznej kraju. Według południowokoreańskiego wywiadu miał być zesłany do pracy na fermie drobiowej. Yonhap twierdzi, że Dzo został następnie oskarżony o korupcję i skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano.
Zarzut był jednak tylko pretekstem - twierdzi Yonhap - ponieważ faktycznie działaczowi partyjnemu zarzucono błędną ocenę sytuacji na Południu i lansowanie umiarkowanej linii w kontaktach Phenianu z Seulem.
Dzo, urodzony w 1956 roku, był m.in. członkiem oficjalnej delegacji północnokoreańskiej, która powitała ówczesnego prezydenta Korei Południowej Ro Mu Hiuna, gdy przybył w 2007 roku z wizytą do KRLD.
Jak podaje Yonhap, mimo oporu północnokoreańskich "jastrzębi", Dzo usilnie zabiegał o poprawę stosunków z rządem Ro, zwolennika poprawy kontaktów z Phenianem. Jego następca, obecny prezydent Li Miung Bak zaostrzył jednak stanowisko, blokując m.in. bezwarunkową pomoc dla Północy i domagając się rezygnacji Phenianu z ambicji atomowych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu