Związek sprzedał prawa telewizyjne i marketingowe za rekordową sumę stu milionów euro. Umowa obowiązywać będzie w latach 2010-2020.
Firma UFA, konkurent Sportfive na rynku praw telewizyjnych i marketingowych, która także starała się o kontrakt z PZPN, jest "zszokowana i zaskoczona decyzją związku".
Jak powiedział PAP szef UFA Nikolaus von Doetinchem, jego firma nie miała nawet możliwości złożenia oferty, dlatego słowa prezesa Grzegorza Lato, że PZPN wybrał korzystniejszą bardzo go dziwią. "Przecież naszej nawet nie miał szans poznać" - zaznaczył.
"Byliśmy z prezesem Latą w stałym kontakcie. Wielokrotnie przyjeżdżałem do Warszawy. W lutym zaprezentowaliśmy nasze pomysły na współpracę. Po raz ostatni spotkałem się z prezesem PZPN trzy tygodnie temu w Kopenhadze podczas kongresu UEFA i pytałem kiedy zostanie ogłoszony przetarg. Zapewnił mnie wówczas, że na pewno zostaniemy powiadomieni. Tak się jednak nie stało, a w środę dotarła do nas wiadomość o podpisaniu umowy" - powiedział von Doetinchem.
Najbardziej dla niego niezrozumiały jest fakt, że umowa została podpisana od razu na dziesięć lat i obejmuje cały pakiet - prawa telewizyjne i marketingowe.
"W żadnym europejskim państwie jeszcze się z czymś takim nie spotkałem. Nie tylko przedstawiciele PZPN nie poznali konkurencyjnej oferty, ale jeszcze podpisali umowę na tak długi okres. To zdecydowanie niekorzystny układ dla polskiej piłki. 90 procent budżetu związku pochodzi właśnie z tych praw, z nich PZPN się utrzymuje, a z roku na rok ich cena powinna rosnąć. Już za pięć lat można by żądać znacznie większej kwoty, ale PZPN nie będzie miał takiej możliwości, bo pozbył się praw na 10 lat" - skomentował.
Jak podkreślił, "sprzedano wszystko to, co PZPN ma najcenniejszego, niezbyt się nad tym zastanawiając".
"Jesteśmy nadal w stanie przedstawić znacznie lepszą ofertę, ale musimy mieć ku temu możliwość, a w moich rozmowach z Latą nigdy nie padła konkretna suma, ani na jak długo kontrakt miałby zostać podpisany" - dodał von Doetinchem.
Von Doetinchem zaskoczony był również "dziwnym zbiegiem okoliczności".
"Lato i sekretarz generalny związku Zbigniew Kręcina spędzili z przedstawicielami firmy Sportfive tydzień w RPA. Wrócili i w ciągu paru dni doszło do podpisania umowy. To trochę dziwne" - zauważył.
Mimo wszystko UFA jest nadal zainteresowana współpracą z PZPN. "Gdyby Lato do nas teraz zadzwonił od razu jestem w stanie przedstawić mu znacznie korzystniejszą ofertę niż ta, którą zaproponowała Sportfive" - zapewnił.
"Na czym by ona polegała? Przede wszystkim wszystkie prawa zostałyby w PZPN. To związek podejmowałby ostateczne decyzje, a nie my. Chcielibyśmy utworzyć wspólną firmę, a naszym zadaniem byłaby finansowa pomoc i doradztwo w najważniejszych kwestiach" - powiedział szef UFA, który wcześniej przez 3,5 roku pracował w Sportfive.
W środę PZPN podpisał przedwstępną, dziesięcioletnią umowę z firmą Sportfive, która dzięki temu stanie się wyłącznym właścicielem praw medialnych i będzie odpowiedzialna za całą politykę marketingową PZPN.
Jak wyjaśnił Lato, PZPN wybrał lepszą z dwóch otrzymanych ofert. W głosowaniu podpisanie umowy poparł zarząd związku - z 15 obecnych członków 12 poparło projekt, jeden się wstrzymał, a dwóch było przeciw.
Jak podkreślił rzecznik związku Jakub Kwiatkowski, PZPN jako stowarzyszenie nie jest zobligowane ustawą do przeprowadzenia przetargu. "Do zarządu trafiły dwie oferty, a wybrana została lepsza" - powiedział PAP Kwiatkowski.
"Na razie podpisana została umowa przedwstępna. To jakby mrugające +żółte światło+, by prezes Lato mógł kontynuować negocjacje i ustalić ostateczną treść umowy. Jeśli taki dokument powstanie zapewne będzie ponownie analizowany przez zarząd i dopiero wtedy może pojawić się +zielone światło+, czyli zgoda na zawarcie kontraktu" - powiedział PAP członek zarządu PZPN Witold Dawidowski.
Firma marketingowa Sportfive jest partnerem PZPN od kilkunastu lat, a współpraca dotyczyła m.in. pośrednictwa w sprzedaży praw telewizyjnych, organizacji zgrupowań czy meczów towarzyskich drużyny narodowej.