Jestem przeciwnikiem wszelkiego łamania prawa, także przez policjantów - powiedział w poniedziałek szef KPRM Michał Dworczyk. Zaznaczył, że jeśli postępowanie wyjaśniające wskaże, że funkcjonariusz przekroczył uprawnienia, nie powinno być żadnej taryfy ulgowej, a konsekwencje muszą być wyciągnięte.

Pod komendą policji na ul. Wilczej odbyła się demonstracja solidarnościowa z zatrzymanymi, którzy trafili tam po proteście pod siedzibą MEN. Wśród nich była fotoreporterka "Gazety Wyborczej" Agata Grzybowska. Po godz. 19 opuściła ona komendę. Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że postawiono jej zarzut. Miała podczas protestu pod MEN naruszyć nietykalność policjanta, kopiąc go.

O zajście pod MEN pytany był w TVN24 szef KPRM Michał Dworczyk. Jak podkreślił nie zna szczegółów zatrzymania fotoreporterki, ale - zaznaczył - "jeżeli ktoś jest zatrzymany przez funkcjonariuszy, to sprawa wymaga wyjaśnienia". "Ja nie wiem czy ta pani była w pracy i wykonywała zdjęcia, czy brała udział w nielegalnym zgromadzeniu" - dodał minister.

Reklama

Dworczyk zaznaczył, że policja powinna dbać o prawo, przestrzegać go i egzekwować przestrzeganie prawa od wszystkich, niezależnie od tego, jakie kto ma poglądy polityczne, czy jaki wykonuje zawód.

"Wszystkich obowiązuje to samo prawo, jeżeli ktoś go nie przestrzega musi liczyć się z konsekwencjami. W tej chwili jest ograniczenie zbierania się grup powyżej pięciu osób. Jeżeli ktoś łamie te przepisy, musi liczyć się z konsekwencjami, niezależnie jakie ma poglądy polityczne, jakie wartości są mu bliskie, czy jest na demonstracji, marszu czy innym zgromadzeniu" - zwracał uwagę szef KPRM.

Dworczyk, odnosząc się do działań policji w czasie ostatnich protestów i marszów zaznaczył, że jest przeciwnikiem wszelkiego łamania prawa, co - podkreślił - dotyczy także policjantów. Według ministra wyjaśnione muszą być m.in. działania policji na Dworcu Warszawa Stadion podczas Marszu Niepodległości.

"Z tych zdjęć, czy filmów, które były dostępne, funkcjonariusze, którzy tam działali przekroczyli swoje uprawnienia, dlatego trwa postępowanie wyjaśniające" - mówił Dworczyk. Jak dodał, politycy nie są od tego by wyrokować czy dany funkcjonariusz przekroczył prawo czy nie. "Tutaj nie powinno być żadnej taryfy ulgowej (...) Konsekwencje muszą być wyciągnięte" - oświadczył.