Tydzień temu minął termin ultimatum skierowanego do rządu przez Ogólnopolski Strajk Kobiet. Marta Lempart, liderka organizacji stojącej za większością protestów po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, dała rządowi tydzień na podniesienie wydatków na służbę zdrowia z 4,5 do 10 proc. PKB. OSK domagał się też legalizacji przerywania ciąży do 12. tygodnia, zniesienia publicznego finansowania Kościoła oraz odwołania Przemysława Czarnka z funkcji ministra edukacji.
Aktywistki postanowiły wzorować się na opozycji białoruskiej: powołano Radę Konsultacyjną, której zadaniem miało być uzupełnienie i doprecyzowanie postulatów, zaś akcje uliczne miały się odtąd odbywać raz w tygodniu (nie wiedzieć czemu, w poniedziałki). W składzie Rady znaleźli się m.in. były minister w rządach Donalda Tuska i Jana Krzysztofa Bieleckiego Michał Boni, działaczki opozycji demokratycznej w PRL Barbara Labuda i Danuta Kuroń czy związkowiec Piotr Szumlewicz.