Nie bądźmy obłudni w tym, że dzisiaj porażka - po raz kolejny - Platformy Obywatelskiej jest porażką, za którą stoją inne ugrupowania, a nie to, które wystawiało kandydata - mówił w czwartek o wyniku wyborów prezydenckich prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Szef PSL był pytany w czwartek w Onet Rano, czy jest atakowany w związku z tym, że nie poparł jednoznacznie kadydata KO Rafała Trzaskowskiego w II turze wyborów prezydenckich.

Kosiniak-Kamysz przyznał, że są emocje powyborcze, ale dopytywał jednocześnie, dlaczego w maju, kiedy notowania jego lub Szymona Hołowni były dużo wyższe niż ówczesnej kandydatki KO na prezydenta Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Platforma Obywatelska nie poparła któregoś z nich, skoro - jak podkreślił - wszyscy deklarują, że chodzi im wyłącznie o dobro Polski, a nie interes własnej partii.

„Tej refleksji nie było, wtedy było ratowanie swojej formacji - i powiem szczerze - ja to jestem w stanie zrozumieć” – mówił. „Ale nie bądźmy obłudni w tym, że dzisiaj porażka po raz kolejny Platformy jest porażką, za którą stoją inne ugrupowania, a nie to, które wystawiało (kandydata - PAP)” – powiedział.

Reklama

Zaznaczył, że Rafał Trzaskowski zrobił bardzo dobry wynik, za co mu gratulował. „Za moje słowa wsparcia dziękował mi SMS-em, rozmawialiśmy telefonicznie w ubiegły czwartek” - dodał. „Nie traktujmy też ludzi tak, że to są jakieś pionki na szachownicy, że będziemy sobie przesuwać swoje elektoraty” – powiedział.

Prezes PSL zapewniał także o mądrości swoich wyborców, którzy – jak mówił - w ok. 70 procentach zagłosowali w II turze na Rafał Trzaskowskiego. Ocenił także, że dużo osób zaufało Trzaskowskiemu i wyraził opinię, że być może nie głosowali oni na kandydata KO, tylko przeciwko Andrzejowi Dudzie.

„A czemu nie było tej refleksji przed I turą, kiedy mogliśmy zrobić dużo więcej, czemu nie było takiej dyskusji wewnątrz opozycji” – dopytywał. Zaznaczył, że nie słyszał wówczas nawoływania, aby nie wystawiać Rafała Trzaskowskiego, tylko spróbować poprzeć tego kandydata, który ma realne szanse. „Tego zabrakło” – podkreślił.

W niedzielnej II turze wyborów prezydenckich Andrzej Duda zdobył 51,03 proc. (10 mln 440 tys. 648 głosów), uzyskując reelekcję. Kandydat KO Rafał Trzaskowski osiągnął wynik 48,97 proc. (10 mln 18 tys. 263 głosy).