Mimo kosztów gospodarczych Wielka Brytania utrzyma zamknięcie wprowadzone z powodu koronawirusa do czasu, aż będzie ono mogło być w bezpieczny sposób złagodzone - powiedział w piątek minister zdrowia Matt Hancock.

"Nie pozwolę na wprowadzenie zmian, które będą niebezpieczne. Musimy zapewnić obywatelom bezpieczeństwo. Rozumiem opinie, że powinniśmy ruszyć wcześniej, ale nie zamierzamy tego zrobić. Ruszymy, gdy będzie to bezpieczne" - mówił Hancock w radiu BBC.

Jak wyjaśnił, rozumie presję gospodarczą, ale najlepszą rzeczą dla gospodarki jest zmniejszenie liczby przypadków koronawirusa, a najbardziej szkodliwy byłby dla niej drugi szczyt epidemii, grożący w przypadku zbyt wczesnego zniesienia ograniczeń.

W innej rozmowie, ze stacją Sky News, Hancock powiedział, że nie ma problemu z tym, żeby wznowiono pracę w zakładach przemysłowych lub na budowach, o ile będą przestrzegane w nich zasady dystansu społecznego. Kilka firm budowlanych czy samochodowych w ostatnich dniach zwróciło się do pracowników o powrót do pracy.

Reklama

"Firmy wznawiające działalność to te, od których nie wymagaliśmy zamknięcia na początku. To, co robią firmy, to wypracowywanie sposobu na bezpieczną pracę zgodnie z zasadami społecznego dystansu, gdy ludzie są w pracy. Tak więc jest absolutnie w porządku, aby te przedsiębiorstwa działały, ponieważ nigdy nie były zmuszone do zamknięcia" - powiedział.

Od pewnego czasu brytyjskie media spekulują na temat podziałów w rządzie między tymi, którzy chcą, by znieść ograniczenia jak najszybciej, gdyż ich utrzymywanie jest niezwykle kosztowne dla gospodarki, oraz tymi, którzy argumentują, że zbyt szybkie znoszenie obostrzeń grozi drugim szczytem epidemii. Zwolennikiem pierwszego rozwiązania ma być zwłaszcza minister finansów Rishi Sunak, drugiego - właśnie Hancock.

Według podanego w czwartek po południu bilansu w Wielkiej Brytanii z powodu koronawirusa zmarło dotychczas 18 738 osób, przy czym liczba ta obejmuje tylko zgony w szpitalach.