Tusk: Nie pójdę na wybory, jeśli to mogłoby spowodować zakażenie tych, którzy idą wybierać

Donald Tusk
Donald TuskPAP / Artur Reszko
23 marca 2020

Nie pójdę na wybory, jeśli będę sądził, że to może spowodować zakażenie tych, którzy idą wybierać, tylko dlatego, że prezes PiS Jarosław Kaczyński uznaje, że to jest bezpieczne - powiedział w poniedziałek były premier Donald Tusk.

Tusk pytany w TVN24 o wybory prezydenckie ocenił, że obecnej sytuacji jest to "sprawa drugo, a może nawet trzeciorzędna". "Na te wybory i na kampanię patrzę pod kątem medycznym, bezpieczeństwa ludzi" - powiedział. "Zorganizowanie wyborów będzie takim samym błędem jakim błędem popisał się niestety prezydent (Emmanuel) Macron we Francji" - mówił były premier. Nawiązał do przeprowadzonej w połowie marca pierwszej turze wyborów samorządowych we Francji, po której druga tura została odwołana ze względu na pandemię.

W rozmowie przywołano wypowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. W rozmowie z PAP ocenił on, że wybory uzupełniające, które odbyły się w niedzielę pokazały, że przeprowadzenie wyborów prezydenckich w terminie jest dzisiaj całkowicie możliwe. Tusk w odpowiedzi podkreślił, że dlatego dziś ważne jest, aby decyzje dotyczące zdrowia nie podejmowali politycy, którzy - jak zaznaczył - "nie ponoszą konstytucyjnej i prawnej odpowiedzialności - tak jak Jarosław Kaczyński", ale ludzie obdarzeni autorytetem naukowym i medycznym.

"Jarosław Kaczyński nie jest szczególnie znany z odwagi cywilnej w sytuacjach zagrożenia, więc mam wrażenia, że ta presja, postawa ludzi, ale też chyba znajdą się jacyś odważni, przyzwoici ludzie w obozie władzy, wystarczy, żeby tak czy inaczej, żeby się z tego oporu wycofał" - podkreślił b.premier. "Nie ważne są w tym momencie wyniki wyborów prezydenckich, ale naprawdę ważne jest zdrowie i życie obywateli" - dodał Tusk.

Pytany, czy on sam wybierze się na wybory, odpowiedział: "Nie pójdę na wybory, jeśli będę sądził, że to może spowodować zakażenie tych, którzy idą wybierać, tylko dlatego, że pan Kaczyński uznaje, że to jest bezpieczne". "Dobrze byłoby, aby władza, a przynajmniej opozycja, zorganizowała świat nauki, nie tylko lekarzy, ale głównie lekarzy, aby powstało ciało obdarzone autorytetem i zaufaniem obywateli, bo to naukowcy powinni dzisiaj decydować, a nie politycy, którzy w dodatku prowadzą kampanię" - podkreślił.

Pytany, jaka kalkulacja stoi za tym, żeby wybory prezydenckie w Polsce odbyły się 10 maja, odpowiedział, że "po francuskim błędzie już nikt nie odważy się organizować wyborów chyba na całym świecie". "Jest rzeczą oczywistą, że nikt rozsądny i przyzwoity nie może narażać życia ludzkiego. Nie wiem jaka jest kalkulacja poza uporem" - mówił Tusk. Jak dodał, ten upór jest dla niego niezrozumiały, bo przy przełożeniu wyborów prezydentem nadal będzie przecież Andrzej Duda.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.