Polityk skazany na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu za organizację lotu zakończonego katastrofą odwołuje się od wyroku.
Reklama
Po tym, jak kilkanaście dni temu sąd przedstawił pisemne uzasadnienie wyroku, w tym tygodniu adwokat Tomasza Arabskiego Andrzej Bednarczyk złożył apelację. W rozmowie DGP nie chciał jednak zdradzać jej szczegółów. Apelację złożyła też Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która chce, by sąd nałożył na Arabskiego zakaz pełnienia funkcji nadzorczych i kierowniczych w instytucjach państwowych i samorządowych.
Tomasz Arabski, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w czasie rządów Donalda Tuska, został w czerwcu ubiegłego roku nieprawomocnie skazany na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata za niedopełnienie obowiązków przy organizacji lotu do Smoleńska. – W związku z planowaną na 10 kwietnia 2010 r. wizytą zagraniczną Prezydenta RP oraz towarzyszących mu osób na terytorium Rosji Tomasz Arabski dopuścił do wykorzystania specjalnego transportu lotniczego, wiedząc, że w Smoleńsku nie ma lotniska, na którym dopuszczone byłoby wykonanie operacji lądowania, czym spowodował rzeczywiste niebezpieczeństwo – uzasadniał ponad pół roku temu Henryk Gąsior, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie. Dalej wyjaśniał, że Arabski „zamiast odmówić realizacji zapotrzebowania na wykorzystanie wojskowego specjalnego transportu na lot do Smoleńska prowadził z przedstawicielem strony rosyjskiej rozmowy o możliwości wykonania takiego lotu”.
Oprócz byłego szefa kancelarii premiera skazana została też jedna z urzędniczek KPRM. Trzy inne osoby, w tym dwie pracujące wówczas w ambasadzie RP w Moskwie, zostały uniewinnione.
Według naszych nieoficjalnych informacji prokuratura będzie także apelować w kwestii uniewinnienia trzech urzędników. Wczoraj jej oficjalnego stanowiska w tej sprawie nie udało nam się uzyskać.
– My nie złożyliśmy apelacji, ponieważ sąd I instancji wykonał dobrą pracę, przygotowując prawie 200 stron uzasadnienia wyroku. Nie widzę możliwości by w obecnej sytuacji prawno-faktycznej w tej sprawie doszło do wymierzenia kary bezwzględnego pozbawienia wolności za niedopełnienie obowiązków – mówi mecenas Stefan Hambura reprezentujący Piotra Walentynowicza, wnuka Anny Walentynowicz, która zginęła w Smoleńsku.
Śledztwo w sprawie organizacji lotu, który odbył się 10 kwietnia 2010 r. i skończył katastrofą, powodując śmierć 97 osób, w tym prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Prokuratura Okręgowa Praga-Północ umarzała dwukrotnie i dwukrotnie sąd nakazywał ponowne jego wszczęcie. Wreszcie po trzecim umorzeniu część rodzin ofiar smoleńskich zdecydowała się w 2014 r. na złożenie subsydiarnego aktu oskarżenia. Pierwsza rozprawa odbyła się pod koniec marca 2016 r. Teraz sprawa trafi do sądu apelacyjnego.
Zbliża się 10. rocznica katastrofy. Pod koniec lutego Antoni Macierewicz w Telewizji Trwam zapowiedział, że 10 kwietnia ukaże się raport w tej sprawie. Dokument ma wyjaśnić m.in. kwestie związane z remontem samolotów Tu-154, przyczyny „katastrofy i eksplozji”, „odpowiedzialności za fałszowanie przebiegu tragedii” oraz ekspertyzę jednego z amerykańskich uniwersytetów. Na lutowym posiedzeniu senackiej komisji obrony Wojciech Kurkiewicz, wiceminister obrony narodowej, zapowiedział, że budżet podkomisji ds. ponownego zbadania wypadku lotniczego, której przewodniczy Macierewicz, ma w 2020 r. wynosić 2,7 mln zł.