Po wskazaniu kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej znamy już niemal wszystkich głównych pretendentów do startu w wyborczym wyścigu.
Reklama
– Wygrałam z Jarosławem Kaczyńskim w Warszawie, wygram z Andrzejem Dudą – zapewniała Małgorzata Kidawa-Błońska po ogłoszeniu wyników tajnego głosowania. Jej kontrkandydat zapewnił pełne poparcie dla kandydatki PO.
Politycy PO w rozmowach z nami twierdzą, że Jacek Jaśkowiak na ostatniej prostej prawyborów zwyczajnie odpuścił. – W ubiegły czwartek po południu było posiedzenie klubu PO. Jaśkowiak dostał zaproszenie i nie przyjechał, mimo że obecni byli delegaci, których powinien był przekonywać do swojej osoby – mówi nam jeden z działaczy Platformy.
Po co więc Jaśkowiak w ogóle startował? – Schetyna zrobił wewnętrzną wojnę o prawybory, a potem wszyscy po kolei mu odmawiali startu. Koperta z nazwiskiem Jaśkowiaka przyszła w ostatnim momencie. Myślę, że prezydent Poznania chciał połechtać swoje ego. W polityce jest stosunkowo od niedawna, mówi się, że w zamian zaoferowano mu ciche wsparcie przy ewentualnym ubieganiu się o przewodnictwo w Platformie – twierdzi nasz rozmówca z PO.
Zdaniem dr. Sergiusza Trzeciaka, eksperta ds. komunikacji strategicznej, prawybory tak naprawdę nie były potrzebne. – Zwłaszcza gdy wcześniej tyle wysiłku włożono w promowanie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej jako kandydatki na premiera. W dodatku na potrzeby błyskawicznie przeprowadzonych prawyborów zorganizowana była łapanka, bo brakowało chętnych. Lepiej by to wyglądało, gdyby kandydatów było kilku – ocenia dr Trzeciak.
Mimo wyjaśnienia zamieszania z prawyborami sytuacja w samej partii daleka jest od stabilizacji, bo równolegle zaczyna się walka o władzę w partii. Kandydaci mogą zgłaszać się do 5 stycznia, zaś wybory przewodniczącego odbędą się 25 stycznia (ewentualna druga tura 8 lutego). W weekend o potrzebie zmian w PO mówił Donald Tusk, twierdząc, że wysoko ocenia większość decyzji politycznych Grzegorza Schetyny z ostatniego roku, „ale prawdopodobnie doszedł do granicy, do ściany, a wtedy warto myśleć o kreatywnych rozwiązaniach” – powiedział. Joanna Mucha, którą wymienia się wśród potencjalnych kandydatów na szefa partii, mówiła z kolei w RMF FM, że dzisiaj Schetyna osłabia kandydata PO na prezydenta.
Samo zakończenie prawyborów w PO oznacza, że prezydencka szachownica powoli się zapełnia. Na razie – według sondaży – faworytem wyścigu jest ubiegający się o reelekcję Andrzej Duda. PiS ruszy z kampanią swojego kandydata na poważnie po Nowym Roku. Choć prezydent jest na tyle aktywny, że w zasadzie można powiedzieć, iż jego kampania już trwa, do tej pory objechał już wszystkie powiaty. PiS kompletuje teraz skład sztabu wyborczego. Wiele wskazuje na to, że będzie to powtórka z 2015 r., a więc szefową sztabu zostanie prawdopodobnie Beata Szydło. Jak mówi jeden z naszych rozmówców z PiS, rolę łącznika z Pałacem Prezydenckim ma pełnić Paweł Mucha, wiceszef kancelarii Andrzeja Dudy.
Lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz w weekend ruszył w Polskę. Odwiedził m.in. Zakopane, Katowice, Gdańsk, Elbląg, Białystok i Warszawę. Pokazał także szefową swojego sztabu. – To przykład wchodzenia nowych osób do polityki. Magda Sobkowiak jest niezwykle zdeterminowana, energiczna, odważna. Widzieliśmy, jaki był wkład Beaty Szydło w zwycięstwo Andrzeja Dudy, rola szefowej sztabu, kreującej strategię przy wsparciu innych członków sztabu, jest niezwykle ważna – mówi nam Władysław Kosiniak-Kamysz. Lider ludowców zapewnia, że w tej kampanii będzie walczył o coś więcej niż dobry wynik. – Do tej pory decydowały głosy elektoratów partyjnych i to sondaże ustawiały wyniki I tury. Nie było szans, by ktoś z mniejszych czy średnich formacji wszedł do II tury, dziś pierwszy raz od 15 lat taka szansa się pojawia. W opozycji mamy wyrównaną stawkę. Są: kandydat PO, Lewicy, Konfederacji, Szymon Hołownia i ja. Szanse się wyrównują i wynik między 15 a 20 proc. może dać wejście do II tury, w której wszystko się może zdarzyć – stwierdził prezes PSL.
Jeszcze przed świętami mamy poznać kandydata Lewicy. Na giełdzie nazwisk są przede wszystkim kobiety, m.in. wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka, posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i socjolożka Katarzyna Sztop-Rutkowska. W grę wchodzi też kandydatura Adriana Zandberga, lidera partii Razem. Nie brakuje jednak opinii, że zbyt silna promocja i tak rozpoznawalnego już polityka (zwłaszcza po słynnej odpowiedzi Zandberga na exposé premiera Morawieckiego) może być nie w smak Włodzimierzowi Czarzastemu i Robertowi Biedroniowi. Ale tu akurat zdania są podzielone. – Zandberg nie musi być zagrożeniem dla pozostałych liderów, bo po konsolidacji Wiosny i SLD Zandberg, jako przedstawiciel Razem, nie będzie mógł mieć roszczeń co do pozycji w strukturach partyjnych SLD – przekonuje nasz rozmówca z obozu Lewicy. Tak naprawdę dopiero teraz zaczyna się poszukiwanie kandydata Lewicy. Zgodnie z harmonogramem działań najpierw miało dojść do połączenia SLD i Wiosny, co stało się w miniony weekend pod szyldem Nowa Lewica. Będzie kontynuować współpracę z Partią Razem, wspólnie zostanie wskazana kandydatka lub kandydat na prezydenta RP oraz zostanie utrzymany wspólny klub parlamentarny.
Wciąż sporą niewiadomą jest ogłoszona już kandydatura prezentera telewizyjnego i dziennikarza Szymona Hołowni. Zdaniem działaczy opozycji prędzej podbierze on głosy Małgorzacie Kidawie-Błońskiej i Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi niż Andrzejowi Dudzie. Jeden z polityków PiS mówi nam, że być może chodzi o takie rozproszenie głosów, by nie było wrażenia przytłaczającej przewagi Andrzeja Dudy w pierwszej turze. A to z kolei mogłoby utrudnić jego zwycięstwo w turze drugiej.
Swojego kandydata – w systemie elektorskim – wybiera też Konfederacja. Jak na razie faworytem jest Krzysztof Bosak, który wcześniej występował w telewizyjnych debatach przed wyborami parlamentarnymi. Zwycięzca prawyborów zostanie ogłoszony 18 stycznia na zjeździe elektorskim Konfederacji w Warszawie.