Nie zabiegaliśmy o poparcie Lecha Wałęsy. Każdy głos oddany na PSL się liczy, ale chciałbym, żeby padły słowa "przepraszam" za to, co zostało powiedziane przez Wałęsę w niedzielę wobec śp. Kornela Morawieckiego - powiedział we wtorek lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.
Reklama

Były prezydent Lech Wałęsa zwrócił się w liście do Platformy Obywatelskiej o zwolnienie go z danego publicznie słowa, że będzie głosował na PO i zadeklarował, że w tych wyborach chce wesprzeć prezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Kosiniak-Kamysz pytany przez dziennikarzy, czy cieszy go poparcie Wałęsy powiedział, że ludowcy o nie "nie zabiegali". "Każdy głos się liczy 13 października oddany na Polskie Stronnictwo Ludowe, ale chciałbym, żeby padły też ważniejsze moim zdaniem słowa przepraszam za to, co zostało powiedziane przez prezydenta Wałęsę w niedzielę wobec śp. Kornela Morawieckiego" - podkreślił lider PSL.

Dopytywany, czy zbulwersowało go wystąpienie Wałęsy podczas niedzielnej konwencji Koalicji Obywatelskiej Kosiniak-Kamysz odpowiedział, że były to słowa których on nie akceptuje. "O zmarłych można mówić dobrze albo wcale. I to są skandaliczne słowa" - ocenił. "My takiego języka nie używamy" - dodał prezes PSL.

Poseł Piotr Zgorzelski pytany przez PAP o poparcie Wałęsy odparł, że każde poparcie jest dla ludowców ważne. "Więc jeżeli pan prezydent zdecydował się głosować na PSL, to będziemy mieć o jeden głos więcej, a może jeszcze nawet i więcej" - podkreślił poseł PSL.

Dopytywany, czy było to dla niego zaskoczeniem Zgorzelski odparł, że Wałęsa przyzwyczaił go do tego, że zaskakuje swoimi wypowiedziami. "Każdy głos dla PSL jest ważny. Jeżeli chce głosować, to nie będziemy go od tego odżegnywali" - podkreślił poseł ludowców.

W niedzielę Wałęsa gościł na konwencji Koalicji Obywatelskiej w Warszawie. "Popieram was i będą na was głosował, nie widzę innej siły politycznej, która byłaby w stanie poprowadzić Polskę właściwie, z małymi mankamentami" - powiedział wówczas b. prezydent do uczestników konwencji wyborczej KO. Dodał, że wierzy, iż kartką wyborczą "zrobimy porządek w kraju".

Wałęsa powiedział wtedy również m.in., że wybaczył szefowi Solidarności Walczącej, zmarłemu w miniony poniedziałek Kornelowi Morawieckiemu, bo "po chrześcijańsku należy to zrobić".

"A co oni z niego robią? - bohatera. A on w środku - stan wojenny, atakują nas ze wszystkich stron, a on kozak zakłada Solidarność Walczącą. Co to było? Zdrada proszę panów. Zdrajca. Taka jest prawda" - powiedział były prezydent. Jego wypowiedź wywołała krytykę, w tym również polityków Platformy. Szef PO Grzegorz Schetyna powiedział, że nie zgadza się ze słowami Wałęsy o Kornelu Morawieckim.