Zwycięstwo w wyborach prezydenckich na Słowacji może odnieść aktywistka Zuzana Čaputová.
Reklama
W najbliższą sobotę przy urnach wyborczych Słowacy najprawdopodobniej dadzą upust swojej wściekłości na rządzący establishment. Największe szanse na zwycięstwo ma bowiem aktywistka i prawniczka, do niedawna mało rozpoznawalna wśród większości słowackich wyborców. Wizytówką Čaputovej jest zacięta walka z korupcją, a to po politycznym trzęsieniu ziemi, jakie wywołało przed rokiem morderstwo dziennikarza Jána Kuciaka, przyciąga wyborców jak magnes. Zwłaszcza że na jaw wychodzą kolejne niewygodne dla władzy informacje na temat okoliczności zabójstwa, z podsłuchiwaniem reportera włącznie. Rok po zabójstwie sprawa Kuciaka dalej nadwyręża zaufanie Słowaków do państwa i elit.
Sobotnie wybory będą pierwszym głosowaniem od czasu śmierci Kuciaka i jego narzeczonej Martiny Kušnírovej. Para została brutalnie zamordowana w swoim domu w lutym zeszłego roku. Kuciak jako dziennikarz śledczy portalu Aktuality.sk tropił powiązania polityków rządzącego ugrupowania Smer z włoskim światem przestępczym. Informacja o jego śmierci wywołała przed rokiem polityczne trzęsienie ziemi. Doszło do największych od 1989 r. protestów, co zmusiło zajmującego od ponad dekady stanowisko premiera Roberta Fico do ustąpienia. Co prawda ruch ten pozbawił sterów dotychczasowego szefa rządu, ale pozwolił jego partii na utrzymanie się przy władzy. W ten sposób Fico uniknął też przyspieszonych wyborów, które na fali społecznego wzburzenia mogłyby poważnie osłabić pozycję Smeru na słowackiej scenie politycznej.

Reklama
Tymczasem w wyborach prezydenckich Smer postawił na pewnego konia – kandydatem wspieranym przez ugrupowanie jest wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Maroš Šefčovič. Piastując prestiżową funkcję w Brukseli, polityk uniknął skojarzeń ze śmiercią Kuciaka, co dało partii nadzieję na zwycięstwo. Do niedawna zresztą Šefčovič prowadził w sondażach. Do drugiej tury miał z nim wejść naukowiec Robert Mistrík. Niespodziewanie jednak w lutym poparcie dla Čaputovej, której sondaże dawały dotychczas trzecie miejsce, zaczęło rosnąć. Gdy przegoniła Mistríka, ten na ostatniej prostej postanowił się wycofać. Taka była pomiędzy nimi umowa – ten, komu sondaże będą dawać mniejsze poparcie, w ostatnim momencie wycofa swoją kandydaturę. Mistrík poparł w wyborach Čaputovą, jeszcze bardziej umacniając jej notowania. Aktywistkę wspiera również obecny prezydent Andrej Kiska, który jest postrzegany jako najbardziej światła postać na scenie politycznej o niemałym społecznym zaufaniu.
Według ostatniego przedwyborczego sondażu przeprowadzonego przez agencję AKO Čaputová mogła liczyć na 52,9 proc. głosów. Kandydatowi wspieranemu przez Smer badanie dawało odległe drugie miejsce z poparciem 16,7 proc. Nie jest jednak przesądzone, czy Čaputovej uda się wygrać w pierwszej turze z Šefčovičem. Zgodnie z zasadami wyłonienie zwycięzcy przy pierwszym podejściu w wyborach prezydenckich jest możliwe, gdy kandydat uzyska więcej niż połowę wszystkich możliwych głosów, nie tylko tych oddanych. Jeśli to się nie uda, na Słowacji dojdzie do drugiej tury rozgrywki o fotel prezydencki dwa tygodnie później.
Čaputova bardziej niż z polityką kojarzona jest ze społecznym aktywizmem. Przez ponad dekadę kandydatka na prezydenta prowadziła prawną batalię przeciwko nielegalnemu składowisku odpadów w jej rodzinnym mieście Pezinok niedaleko Bratysławy. Długo niezwiązana z żadną partią polityczną, półtora roku temu zdecydowała się na akces do liberalnego ugrupowania Progresywna Słowacja.
Zwycięstwo Čaputovej będzie oznaczało nie tylko żółtą kartkę dla rządzącego Smeru, ale kłopoty dla Fico. Były premier najprawdopodobniej będzie musiał pożegnać się z nadzieją na spokojną emeryturę. Polityk zabiega bowiem o stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego, którego nominację akceptuje nie kto inny jak prezydent. Čaputová budzi również nadzieję na pełne wyjaśnienie okoliczności morderstwa Kuciaka. W jej kompetencjach jako głowy państwa leżałoby bowiem wskazanie prokuratora generalnego – kadencja obecnego skończy się w przyszłym roku.
Rok po śmierci Kuciaka Słowacy nadal nie mają pewności, czy uda się wyjaśnić wszystkie okoliczności morderstwa. Co prawda cztery osoby podejrzewane o bezpośredni związek z zabójstwem czekają na proces w areszcie, nadal nie jest jednak pewne, kto zlecił morderstwo i na ile zaangażowane w nie były instytucje państwa.
Ostatnie informacje rzucają nieco więcej światła na całą sprawę. Okazuje się bowiem, że podejrzewana o współudział Alena Z. – jak piszą słowackie media – tuż przed morderstwem wielokrotnie kontaktowała się z wysokiej rangi politykami i urzędnikami, w tym z wiceprokuratorem generalnym René Vankiem. Vanek zaprzecza jednak, by wiedział cokolwiek na temat planów zamordowania Kuciaka.
Jeden z aresztowanych jeszcze jesienią zeznał, że morderstwo zlecił słowacki biznesmen Marian Kočner. Kuciak na kilka miesięcy przed swoją śmiercią skarżył się policji na przedsiębiorcę, który miał straszyć jego i jego rodzinę. Policja zignorowała jednak skargę złożoną na Kočnera przez Kuciaka. Śledzenie dziennikarza na zamówienie biznesmena potwierdził w swoich zeznaniach były oficer wywiadu Peter Toth, który jest świadkiem w sprawie Kuciaka. Teraz z kolei słowackie media donoszą, że na kilka miesięcy przed morderstwem dziennikarz był podsłuchiwany przez słowackie służby, co miał zlecić ówczesny szef policji Tibor Gašpar.