Reklama

"Nie mogę przesądzać, o czym będą mówić ministrowie w poniedziałek, ale faktycznie może być dyskusja i wezwanie do dalszych sankcji" - powiedziało wysokie rangą unijne źródło dyplomatyczne zaangażowane w przygotowanie posiedzenia.

W minioną niedzielę na zajętych przez separatystów terytoriach Donbasu odbyły się wybory tzw. przywódców i parlamentów dwóch nieuznawanych republik ludowych, donieckiej i ługańskiej. Rebelianci zarządzili wybory we wrześniu, po śmierci w zamachu bombowym 31 sierpnia w Doniecku przywódcy Donieckiej Republiki Ludowej Ołeksandra Zacharczenki.

Ukraina i Zachód uznają głosowanie za nielegalne i sprzeczne z porozumieniami mińskimi w sprawie uregulowania konfliktu w Donbasie. Przywódcy Francji i Niemiec, Emmanuel Macron i Angela Merkel, oświadczyli, że wybory zorganizowane przez separatystów podważają integralność i suwerenność Ukrainy. Według źródeł unijnych w poniedziałek nie zapadną jednak żadne decyzje ws. ewentualnych sankcji.

W planie spotkania szefów dyplomacji jest za to przegląd najnowszych wydarzeń na Ukrainie, w tym w jej wschodniej części i na Morzu Azowskim.

Kijów liczy na sankcje ze strony UE w związku z działalnością Rosji na Morzu Azowskim, gdzie od kilku miesięcy zatrzymywane są statki zmierzające do ukraińskich portów. Źródła unijne podkreślały w piątek, że działalność ta zwiększa koszty nie tylko dla ukraińskich statków, ale też jednostek pływających pod banderami krajów unijnych.

Rosja zaczęła stosować nowy system inspekcji statków towarowych płynących z ukraińskich portów na Morzu Azowskim lub zmierzających w ich kierunku pół roku temu.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)